Monthly Archives: Grudzień 2017

Wyprawka dla niemowlaka cz.2

Poza pudełkiem maluszka, o którym pisałam tutaj w naszej ofercie wyprawkowej znalazł się jeszcze spory wybór ciekawych akcesoriów dla mamy. Część z nich testuję na własnej skórze i o nich krótko poniżej :). Przy okazji – kilka pomysłów na prezenty dla przyszłej/młodej mamy i maluszka :).

Przy wyborze elementów wyprawki kierowałyśmy się przede wszystkim jakością produktów. Zależało nam też, żeby w miarę możliwości były produkowane w Polsce. I udało się nam nawiązać współpracę z kilkoma fantastycznymi producentami polskimi, produkującymi w Polsce z polskich materiałów. Makaszka, Pink no more oraz Szumiś – produkty tych firm zagościły w naszej wyprawce. Oprócz akcesoriów do spania wybrałyśmy również potrzebne mamie przedmioty jak laktator czy niania elektroniczna – tu zależało nam na produktach markowych i wysokiej jakości. Ostatnią grupą produktów są ekskluzywne akcesoria – tu postawiłyśmy na znaną z pięknych produktów francuską markę Beaba.

Ja mam okazję testować na sobie i swoim synu:

Kokon niemowlęcy – piękna rzecz, bardzo wygodna z łóżeczku, szczególnie dla takiego malucha jak mój wcześniaczek, który „topi się” nawet w malutkiej dostawce. Dziecko jest w nim bardziej otulone, co ułatwia mu zasypianie.

 

Miś Szumiś – świetny wynalazek, od lat słyszymy o mamach usypiających dzieci suszarką. Szumiś oferuje kilka różnych rodzajów szumu, o różnej głośności. Nasze dziecko bez niego nie zasypia, my zresztą już też ;).

Torba do wózka – mój mąż nie mógł pojąć po co mi torba do wózka, skoro już jedną mam ;). Jednak ta dodawana do niego przez producenta zupełnie nie spełniała moich oczekiwań – brak przegródek i umiarkowana wygoda użytkowania. Torba od Makaszki nie dość że jest bardzo praktyczna, to przy tym też zwyczajnie ładna – spokojnie dołączyła do mojej kolekcji torebek, chodząc z nią na ramieniu czuję się po prostu dobrze.

 

Od firmy Babyono dostałam za to nianię elektroniczną i lampkę-misia z pozytywką. O ile niani zachwalać nikomu nie trzeba (dodatkowym plusem tej konkretnej jest możliwość mówienia do dziecka zanim zdążymy do niego dojść), o tyle misio – to wspaniały wynalazek, polecam każdemu. Melodyjki zwracają uwagę dzieciątka np. podczas przewijania, a dzięki temu, że jest ich 6 – rodzice nie mają go natychmiast dość :). Do tego 3 kolory świecenia – dla noworodka może się póki co ta opcja nie sprawdza, ale już kilkumiesięczne dziecko podczas wieczornej kąpieli zwraca uwagę na światełka. Miś z pewnością sprawdzi się też dla starszaków jako lampka nocna.

Tyle z mojej strony, mogę powiedzieć jedno – rynek artykułów niemowlęcych jest pełen wszystkich możliwych produktów, ale wydaje mi się, ze udało się nam wybrać naprawdę ciekawe propozycje. Po kilku miesiącach bycia mamą do listy przydatnych gadżetów dodałabym jeszcze poduszkę-rogal do karmienia, karuzelkę nad łóżeczko – osobiście wybrałam taką nakręcaną, muzyka z niej jest według mnie mniej męcząca 🙂 czy np. śpiworek do fotelika samochodowego, którego można używać też w wózku.

Polecam, Monika mama Julka 🙂

A Wy, polecacie jakieś gadżety dla mam?

część pierwszą przeczytacie tutaj 🙂

Jak pomagać dziecku w uczeniu się?

Minął kolejny miesiąc nauki szkolnej naszych dzieci. Niektórzy rodzice doświadczają tego faktu boleśnie. Inni nawet nie zauważyli, ze coś się zmieniło, bo ich pociechy uczą się tak mimochodem. Większość natomiast jest zaangażowana w proces uczenia się a to pomagając w odrabianiu lekcji, a to martwiąc się ich trudnościami poszukując pomocy w ich przezwyciężeniu.

Przeczytałam więc garść informacji na temat uczenia się i nauczania. Zainteresowało mnie takie stwierdzenie, że wprowadzenie do dydaktyki zdobyczy neuropedagogiki spowoduje, że nie będzie dzieci z trudnościami w nauce. Wykorzystanie wiedzy na temat funkcjonowania mózgu oraz uwzględnianie w strategii uczenia się rodzaju inteligencji dziecka to postulat skutecznej dydaktyki XXI wieku. Okazuje się bowiem, ze są różne rodzaje inteligencji w zależności, która część mózgu jest bardziej rozwinięta, sprawniejsza. Pojawiło się pojęcie inteligencji wielorakiej. Nie wgłębiając się w podstawy nowej dyscypliny przytoczę kila sformułowanych przez nią wymogów, które trzeba spełnić, aby „mózgowy” proces nauczania i uczenia się był efektywny.  Warto je wziąć do serca i może zmienić coś we własnej postawie wobec dziecka, które zmaga się z edukacją szkolną.

  1. Zrozumiały i jasny cel nauczania i uczenia się. Okazuje się, że motywacja do uczenia się wzrasta wraz ze świadomością po co się czegoś uczymy. Jeżeli przyświeca nam jasny cel naszych wysiłków, na efekty nie trzeba długo czekać. Wytłumaczenie dziecku dlaczego się uczy matematyki, geografii czy też fizyki wymaga od nauczającego nie lada umiejętności w pokazywaniu związków teorii z praktyka, jej zastosowania w codziennym życiu człowieka. Wymaga również wiedzy na temat potrzeb ucznia, zainteresowań, tego co jest dla niego ważne.
  2. Motywująca rola zainteresowania. Ciekawość jest najlepszym czynnikiem sprzyjającym zapamiętywaniu treści, kreuje pozytywne nastawienie do uczenia się. Wzbudzanie w dziecku zainteresowania wymaga więc od rodziców, nauczycieli dużych umiejętności. Najlepiej jakby sami byli pasjonatami zdobywania wiedzy na określony temat.  Wówczas w sposób naturalny zarażają dziecko ciekawością świata.
  3. Powtarzanie. Nie jest to nic odkrywczego ale postulat ten we współczesnym edukacji często jest podważany, nie doceniany. Wg neurodydaktyki im częściej nerwowe obwody będą się ze sobą kontaktować, tym wiedza będzie lepiej zapamiętana.
  4. Uaktywnienie większej liczby zmysłów. Im więcej zmysłów uaktywniamy w procesie poznawania, tym lepiej przebiega proces przetwarzania informacji w mózgu. Stąd postulat angażowania wzroku, słuchu, dotyku w poznawaniu świata. Co raz częściej muzea mają interaktywny charakter. Można dotknąć eksponatu, zrobić doświadczenie, wysłuchać wykładu i do tego popatrzeć na wizualną prezentację problemu.
  5. Dbałość o wykorzystanie emocji. Każdy z nas ma takie doświadczenie ze szkoły, ze bojąc się trudno było mu przypomnieć sobie wiedzę, która w dniu poprzednim zapamiętale wkuwał do głowy. Strach i nadmierna presja przynoszą odwrotny skutek. Natomiast radość z poznawania, entuzjazm z odkrycia nowego sprzyja zapamiętywaniu i wykorzystywaniu wiedzy w wielu innych okolicznościach. Pomagając dziecku w odrabianiu lekcji ujawniaj więc dobre emocje. Ciesz się , że z nim się uczysz, ciesz się, że robi postępy. To da efekt!
  6. Sprzężenie zwrotne. Uczenie nie daje wyników, jeżeli nie występuje potwierdzenie sprawności uczenia się. Inaczej mówiąc dziecko musi widzieć efekt swoich wysiłków. A to w postaci pozytywnych stopni, a to w postaci informacji płynącej od innej osoby. Dlatego też na efekt uczenia się ma wpływ jego chwalenie.
  7. Stosowanie przerw w procesie uczenia się. Wyjaśniając tę zasadę posłużę się cytatem z książki Erich Petlák  „Neuropedagogika i neurodydaktyka –tendencje XXI wieku.  „Chemia mózgu potrzebuje czasu i spokoju, aby mózg mógł przetworzyć informacje. Jest to faza swoistej „konsolidacji” — stabilizacji, upewnienia. Faza spokoju to może być sen, gra, słuchanie muzyki i inne czynniki, które nie powinny mieć wpływu na przyswajanie informacji; ważne, by nie została naruszona konsolidacja i by mózg mógł przetworzyć informacje oraz zachować je w pamięci”
  8. Nauczanie i uczenie się systematyczne, z postępem. Ta zasada nie wymaga specjalnego wyjaśnienia. Jest ona dobrze znana nam wszystkim, którzy pomyślnie przeszli drogę edukacji.

Uczenie się i poznawanie świata to fascynująca przygoda życia! Aby stało się to doświadczenie udziałem naszych dzieci, trzeba wzbudzić w sobie pragnienie poznawania i czerpać radość z odkrywania nowego, entuzjazm ze zmagania się z własnymi ograniczeniami. Dobry przykład to najważniejsza metoda wychowywania. Na początek poradziłabym rodzicom zachować spokój pomagając dziecku w lekcjach  i zarezerwować na to czas  planując codzienne zajęcia aby zapewnić sobie i jemu komfort uczenia się.