Wyzwania pracujących rodziców

W tej sekcji publikujemy artykuły dotyczące wyzwań z jakimi muszą się mierzyć rodzice aktywni zawodowo (i nie tylko :-)).

Vademecum ambitnego rodzica – nie ociągaj się!

Nie ociąganie się – dobry nawyk !

Ludzie dzielą się na tych, którzy natychmiast robią to, co dla nich jest trudne lub stanowi problem, na tych, którzy się ociągają z wykonaniem, wszystko zostawiają na ostatnią chwilę a także na tych, którzy robią rzeczy we właściwym czasie.  Problem ociągania się to zjawisko dość powszechne wśród uczniów i studentów. Wielu z nich będzie z tą przypadłością walczyć w życiu dorosłym  i ponosić tego konsekwencje. Niezapłacone we właściwym czasie rachunki skutkują stratami finansowymi, uczenie się po nocach nie przynosi efektów w postaci oczekiwanych wyników, co zniechęca do podejmowania trudów uczenia się, nie mówiąc już o zmęczeniu organizmu. Opieszałość w sprzątaniu mieszkania kumuluje brud i w podbramkowej sytuacji wymaga o wiele więcej wysiłku niż systematyczne, o swoim czasie porządkowanie. Robienie rzeczy na ostatnią chwilę sprawia, że ciągle musimy uruchamiać rezerwy energii, działamy w kryzysie, co budzi niepokój, irytację, zniechęcenie. Możemy tego zaoszczędzić naszym dzieciom ucząc je gospodarowania czasem, wyrabiając dobre nawyki jak np.: wykonywanie najpierw czynności, które sprawiają im trudność, których nie lubią a które i tak trzeba wykonać. Wszyscy wiemy, że praca na deadline’ ach jeszcze nikomu nie przyniosła nic dobrego.

deadline

Oto kilka rad jak pracować ze swoim dzieckiem, żeby nie nabrało tego zgubnego nawyku. Samo „nie ociągaj się!” nie wystarczy :).

Po pierwsze:

Ustalaj z dzieckiem kolejność wykonania zadań np. Najpierw odrabianie lekcji, później przyjemność. Najpierw sprzątnięcie pokoju – później zabawa itp.

Po drugie:

Ustal nagrodę za wykonanie trudnego zadania. Nie zapominaj o wspieraniu go w trakcie pracy. Pomóż, kiedy potrzeba, chwal każdy krok w pokonywaniu trudności.

Po trzecie:

Ukazuj korzyści z wykonania tego, czego nie lubi.

Po czwarte:

Pamiętaj ! Nie od razu Kraków zbudowano! Walka z ociąganiem się dziecka wymaga czasu, cierpliwości i życzliwości. Z pewnością jednak dasz radę. Powodzenia!

 

Vademecum ambitnego rodzica – Wytrwałość

W ubiegłym tygodniu mogliście przeczytać pierwszą część naszego „vademecum ambitnego rodzica”, a w nim o motywacji.

Dziś zapraszamy na kolejną część vademecum, a w nim kilka słów o tym jak kształtować wytrwałość/silną wolę dziecka w działaniu?

Po pierwsze!

Pomóż dziecku określić co chce osiągnąć! Pamiętaj! Nie Twój cel się liczy, ale dziecka. Jeżeli będzie wiedzieć, co go uszczęśliwi, przyniesie mu satysfakcję, jego  motywacja do podjęcia działania będzie większa. To z pozoru tylko łatwe zadanie. Dziecko, tak jak i dorosły człowiek, często może mieć trudność w określeniu, czego tak naprawdę pragnie.

Po drugie!

Określ z dzieckiem działania, które będą go przybliżać do osiągnięcia zamierzeń. Dzieciom jest bardzo trudno wyobrazić sobie co mają zrobić aby uzyskać to, co pragną. Zwłaszcza wówczas, gdy mają obiektywne ograniczenia.  Jasny plan działania doda im energii do podjęcia wysiłku.

wytrwalosc

Po trzecie!

Chwal go, ciesz się każdym jego krokiem na drodze do celu! Niezależnie od wyniku. Gdy mu się nie uda – zachęcaj do ponowienia próby. Pomagaj w znajdowaniu rozwiązania problemu, który się pojawił. Pamiętaj!  Pomagaj, ale nie rób nic za dziecko! Robienie czegoś za dzieci to poważny błąd rodzica! Tak postępując wątpimy w jego możliwości, podważamy jego wiarę, że może poradzić sobie z przeszkodą. Działamy demotywująco!

To trzy najważniejsze rady dla rodzica, który chce nauczyć swoje dziecko skutecznego działania, umiejętności koniecznej w osiąganiu sukcesów. To trzy najważniejsze rady jak postępować z dzieckiem, aby było wytrwałe w działaniu! To też trzy najważniejsze rady dotyczące kształtowania jego silnej woli. Takie postępowanie wsparte uczestnictwem dziecka w różnych formach aktywności jak uprawianie sportu, spędzanie wakacji, ferii  na zorganizowanych koloniach czy obozach,  działanie w organizacjach młodzieżowych, rozwijanie zainteresowań podczas zajęć pozalekcyjnych na pewno przyniosą Ci sukces jako rodzicowi.

Vademecum ambitnego rodzica – Motywacja

Każdy rodzic pragnie dla swojego dziecka wszystkiego tego, co zapewni mu szczęście i powodzenie w życiu. Marzy kim będzie i jakie będzie. Surfuje po Internecie, obkłada się poradnikami, studiuje zawarte w nich rady i w gąszczu wiedzy poszukuje odpowiedzi na pytania, które rodzą się w nim w zmaganiu się z rodzicielską codziennością.

Postanowiliśmy wyłuskać te najważniejsze, które podpowiadają jak wychować dziecko ku pomyślności zarówno jego samego jak i jego społecznego otoczenia. Większość autorów popularnych pozycji dla rodziców dotychczas skupiało się wokół komunikacji z dzieckiem i sposobów budowania jego dobrostanu psychicznego. Obecnie coraz częściej specjaliści zwracają uwagę na kształtowanie charakteru młodego człowieka. Poszukują odpowiedzi na pytanie:  jakie cechy charakteru sprzyjają  doświadczaniu przez niego szczęścia. O ten aspekt poszerzamy nasze spojrzenie na człowieka sukcesu definiując sukces w najszerszym jego rozumieniu.

Zapraszamy więc do śledzenia naszego bloga i serii „vademecum ambitnego rodzica”. Już wkrótce odpowiemy na pytanie: co sprzyja powodzeniu w życiu? Zacznijmy od motywacji.

motywcja

Motywacja podstawą wszelkich sukcesów!

Każdy z nas wie jaką rolę odgrywa motywacja w osiąganiu naszych zamierzeń. Jeżeli bardzo czegoś pragniemy, jesteśmy w stanie wznieść się na wyżyny i zdobywać upragnione szczyty. Motywacja to podstawa skutecznego działania. Badania jednak wskazują, że sama motywacja nie wystarczy aby osiągnąć upragniony cel. Świadomość celu i gotowość do podjęcia trudu to warunki bezwzględne, ale niewystarczające do osiągnięcia sukcesu. Czego więc zabrakło ludziom, którzy byli zdeterminowani, ale im się nie udało osiągnąć swoich zamierzeń? Wytrwałości! To cecha charakteru, która odpowiada za pomyślne pokonywanie trudności pojawiających się na drodze do celu. Każdy z nas, gdy przeanalizuje swoje niepowodzenia dojdzie do wniosku, że nie wystarczyło mu silnej woli.

Na każdym etapie życia można kształtować wytrwałość. Brak jej nie oznacza, że jesteśmy skazani na ten deficyt do końca swoich dni. Najlepiej jest posiąść ją w młodym wieku. Wiedząc o tym, możemy mądrym postępowaniem ćwiczyć silną wolę naszego dziecka. O tym jak to robić przeczytacie w następnym poście.

Wakacje!

Wakacje! Dla rodziców to okazja na bycie z dziećmi bez presji czasu i zobaczenie swoich pociech w nowym świetle. Minął bowiem rok od ostatnich wakacji. Nasze dziecko zrobiło następny duży krok w rozwoju.

Zbliżają się upragnione wakacje

Stajemy przed wyborem, gdzie i jak spędzić ten rozkoszny czas wolny od obowiązków, zadań, pośpiechu, oczekiwań. I choć na pytanie to można dać wiele odpowiedzi warto pamiętać, iż od nas zależy, jak go wykorzystamy ku dobru naszemu i naszego dziecka. Wolni od balastu codziennych spraw możemy go poświęcić na poznawanie naszej pociechy, na wsłuchanie się w jego świat, na zobaczenie wszystkiego tego, co w ciągu roku nam umyka. Z pewnością ten wspólnie spędzony czas zaprocentuje, przyczyni się do naszego i dziecka wzrostu, wzmocni wzajemne relacje, da radość z bycia razem. Wakacje jednak trwają dłużej niż nasz urlop. Wielu rodziców staje przed problem w jaki sposób zapewnić opiekę dziecku przez następne tygodnie, kiedy szkoła i przedszkole nie pracuje. Nie wszyscy mają babcie, które są na emeryturze i chcą spędzić ten czas ze  wnukami. Dobrym rozwiązaniem jest wysłanie dziecka na kolonie. Ale wiąże się to z uporaniem się z własnymi lękami i obawami, czy nasza pociecha poradzi sobie sama w obcym środowisku. Warto więc przygotować się na chwilowe rozstanie z dzieckiem.

w drohę

Nasz stres i nerwy udzielają się domownikom

Przede wszystkim trzeba mieć świadomość, że nasze emocje udzielają się innym domownikom, w tym naszemu przyszłemu koloniście. Nie chcę powiedzieć, że rozwiązaniem jest bagatelizowanie tkwiących w nas czy też w naszym  dziecku obaw. Zaprzeczanie swoim czy też jego uczuciom może dać  informację, że jest ono dla nas nieważne. Warto jednak o nich rozmawiać i wspólnie poszukiwać rozwiązań, które  zneutralizują przykre emocje.  Oto niektóre:

  • Wybranie kolonii specjalizujących się w opiece nad małymi dziećmi. Małe grupy, podobny wiek kolonistów, dobrane do wieku i możliwości formy zabawy i wspólnie spędzonego czasu minimalizują trudności związane z chwilową rozłąką.
  • Wcześniejsze odwiedzenie miejsca, gdzie dziecko będzie przebywać, sprzyja zaprzyjaźnieniu się z nieznanym.
  • Poznanie opiekunów  na spotkaniu przedkolonijnym pozwoli na nawiązanie z nimi relacji zarówno przez dziecko, jak i rodziców.
  • Przeprowadzenie z dzieckiem wstępnego treningu samodzielności np. zdobywania sprawności bycia samodzielnym, da mu ufność we własne możliwości.

Pobyt dziecka na kolonii z jednej strony budzi obawy, z drugiej jest szansą dla rodziców odnowienia relacji emocjonalnej, a dla małego człowieka zdobycia wiary w swoje siły, talenty, w siebie.

Wyspa Dzieci, marka Femmeritum, specjalizuje się w koloniach właśnie dla najmłodszych dzieci. Szczegóły: na stronie www.

Coaching w wydaniu rodzicielskim

Moda na coaching – nie tylko osobisty

Zgodnie nie tylko z moimi obserwacjami w ostatnich latach coaching stał się niezwykle popularną formą wspierania rozwoju zawodowego i osobistego i jako taki – jest już powszechnie znany. Firmy oferują swoim pracownikom coaching jako jedną z opcji kafeterii benefitowej lub jako bonus dla pracowników wyższego szczebla.

Natomiast „coaching rodzicielski” jest zdecydowanie mniej znany a jednak nie mniej interesujący i pomocny. Niektóre firmy dostrzegły tutaj możliwość wyjścia do pracowników z czymś innym, z czymś nowym.

W ramach półkolonii zimowych przeprowadziłyśmy spotkania dla pracowników firmy The Royal Bank of Scotland właśnie z obszaru coachingu rodzicielskiego. Temat spotkał się z dużym zainteresowaniem zarówno rodziców dużych dzieci jak i tych malutkich. Jak widać już od pierwszych dni dziecka rodzic stara się zdobyć niezbędne narzędzia do wychowania świadomego swoich talentów dorosłego.

A o co chodzi w coachingu rodzicielskim?

Poniżej moja z współpracującym z nami coachem, Agnieszką Bożek.

(więcej…)

Prawo do pójścia na wagary?

Wagary. Czy warto pozwalać na nie dzieciom? Pomysł naszej ekspertki, Gabrieli Kalinowskiej

Wiosna! Za oknami słońce, można w jego świetle rozkoszować się ciepłem. Nowe życie w nas i w naszych dzieciach. Idąc z psem na spacer spotkałam tłumy uczniów, którzy tradycyjnie w pierwszy dzień wiosny urwali się ze szkoły. Są poza kontrolą nauczycieli i poza kontrolą rodziców. Niektóre szkoły nie chcąc narażać się na nieprzewidziane zdarzenia organizują festyny, wycieczki, konkursy byle zatrzymać swoich uczniów. Nie dla wszystkich jednak jest to propozycja. Cała frajda to zrobić na przekór dorosłym! Pierwszy dzień wiosny minie ale potrzeba wagarowania pozostanie. Jak sobie z tym poradzić?

wiosna

Wagary… kontrolowane 🙂

Mam dobry pomysł, który sprawdził się w przypadku moich dzieci. Dałam im prawo do dwóch dni wagarów w semestrze. To takie dwa dni, kiedy tylko ze znanej im przyczyny mogły nie pójść do szkoły i nie musiały się tłumaczyć. Wagarowały jednak za wiedzą rodziców. Takie usprawiedliwione wagary! Sposób sprawdzony. Daje młodemu człowiekowi prawo do tajemnicy, uczy planowania, daje szansę ominąć trudność, z którą nie chce lub na ten moment nie jest w stanie powalczyć. Bycie w szkole we wszystkie inne dni to obowiązek ucznia, a za jego wypełnienie  odpowiadają rodzice.


A Wy? Jakie macie sposoby na dzieciaków wagarowanie? Może warto czasem urządzić sobie wspólnie zaplanowany „dzień wagarowicza”? Kilka pomysłów na ciekawe miejsca podrzucałyśmy o tu :).

Killer-question i 22 nieobecności

Nie było cię 22 razy!

Kiedy przyjdzie czas? Nasz czas? Pytanie określane po angielsku mianem „killer-question” (ten zwrot nie ma chyba dobrego odpowiednika po polsku, użyłabym sformułowania „pytanie-wytrych”). Fast-company.com powołuje się na przykład wysoko postawionych dyrektorów w Google, którzy decydują się na degradację z dotychczas zajmowanego stanowiska, żeby skupić się na rodzinie. Jeden z wysoko postawionych pracowników przywołuje listę 22 ważnych wydarzeń i zajęć, którą przedstawiła mu jego córka, podczas których, ze względu na pracę, ojciec jej nie towarzyszył. Wspomniane killer-question zostało zadane innemu wysoko postawionemu dyrektorowi przez jego małżonkę w odpowiedzi na ciągłe odkładanie spraw prywatnych i marzeń „na później” ze względu na obowiązki w pracy i ciągłą potrzebę pięcia się w górę po szczeblach kariery.

Czy naprawdę jest to aż tak ważne? Oczywiście zrozumiałym jest, że chcemy zapewnić swojej rodzinie jak najlepszy byt, stabilność finansową i bezpieczeństwo, jednak czy warto odkładać wszystko na potem? Kiedy jest to „później” i czy przypadkiem nie jest tak, że później jest już za późno?

Sposoby na poprawę życia

Decyzja o odejściu z pracy czy zmianie stanowiska, to piękny gest i ukłon w stronę najbliższych, szkoda tylko, że ludzie są zmuszeni do jej podejmowania. Szkoda, bo wprowadzenie rozwiązań sprzyjających równowadze praca-rodzina mogłoby pomóc i zapobiec tak drastycznym krokom. Fast-company prezentuje listę 5 prostych rozwiązań, których zastosowanie mogłoby się przyczynić do poprawy życia i pracy wielu wysoko postawionych pracowników, zanim ci zdecydowali się na opuszczenie firmy czy zmianę stanowiska na mniej obciążające.

  1. Uświadom sobie, że to jesteś nie tylko Ty

Co prawda nie każdy pracownik ma taki natłok obowiązków jak CEO Google’a, jednak nie każdy też dysponuje takimi zasobami finansowymi, które pozwalają niejako „zadośćuczynić” poszkodowanemu w konflikcie praca-rodzina. Co więcej, nie dla każdego odejście ze stanowiska jest dostępną opcją.

  1. Uświadom sobie, że nigdy nie osiągniesz pełnej równowagi

Być może zupełna równowaga jest nieosiągalna, możliwe jednak jest zyskanie większej kontroli nad układem sił praca-rodzina. Zacznij od siebie, od drobnych cotygodniowych praktyk, tak aby regularnie robić coś nawet małego, ale znaczącego dla siebie i swoich najbliższych. Później użyj swojej pozycji lidera by zachęcić i nagrodzić pracowników za to, że robią to samo. Wystarczy odrobina więcej planowania, komunikacji i pracy zdalnej by nawet wysoko postawiony CEO nie przegapił żadnych ważnych wydarzeń w życiu swojej rodziny. W końcu to małe rzeczy, które mają największe znaczenie.

  1. Stwórz elastyczne środowisko pracy

Kultura pracy pozwalająca na elastyczność oraz dawanie swoim pracownikom możliwości i narzędzi umożliwiających utrzymanie równowagi między pracą a życiem prywatnym są biznesową koniecznością. Badania wskazują, że dobrze skoordynowane podejście do tego aspektu może zdecydowanie zwiększyć zaangażowanie, dobrostan i mieć dobry wpływ zarówno na rekrutację jak i utrzymanie pracowników.

  1. Zrozum funkcjonowanie praca-życie w swojej firmie

Przeanalizowanie w jaki sposób pracownicy radzą sobie z prywatnymi sprawami w czasie, gdy pracują zdaje się być ważne, zwłaszcza, że wielu liderów przekonuje się, że ich założenia odnośnie własnych pracowników były mylne. Na przykład często z badań ilościowych i jakościowych wynika, że osoby samotne i mężczyźni radzą sobie dużo gorzej z dzieleniem życia między na pracę i czas prywatny niż kobiety i osoby pozostające w związkach małżeńskich.

  1. Bądź gotowy zaangażować czas, ludzi i pieniądze, żeby zmienić kulturę pracy

Gdy wiemy już jak naprawdę wygląda sytuacja w naszym miejscu pracy i życie pracowników, warto skupić się na tym w jaki sposób osiągnąć najlepsze wyniki i dążyć do utrzymania równowagi praca-rodzina, praca-życie. Wymaga to czegoś więcej niż tylko zmiana polityki firmy, zajmie też więcej czasu. Potrzebne będzie wielowymiarowe zaangażowanie wielu ludzi, nie tylko z działu HR. Niezbędne będą też zasoby finansowe – by implementować nowe technologie, szkolenia i innego rodzaju wsparcie dla pracowników. Inaczej nie można oczekiwać znaczących zmian.

Cóż, nie wszystko stracone. Pichette (wspomniany CFO Google’a) pozostanie na swoim stanowisku do czasu, aż znaleziony i wyszkolony zostanie jego następca. Inni wspomniani w artykule (klik!) wysoko postawieni menadżerowie znaleźli korzystne rozwiązania, dzięki którym mają możliwość wcielić w życie swoje „potrzebuję więcej równowagi”. Należy tylko mieć nadzieję, że uda się to, zarówno im, jak i innym kierownikom. Implementowanie programów wspierających work life balance jest już od dłuższego czasu w modzie i warto z pewnością poświęcać im odpowiednio dużo uwagi.