Monika Przybylska-Zawisza

Kalendarz adwentowy… inaczej

Chyba w każdym domu chociaż raz zagościł klasyczny kalendarz adwentowy – czyli tekturowe pudełko z oznaczonymi numerami malutkimi czekoladkami. W założeniu ma odliczać dni Adwentu, czyli w Kościele katolickim okres oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia. Jednak, jak to bywa często, te okres już dawno nie przynależy wyłącznie do tradycji kościelnych, tak jak samo Boże Narodzenie stało się Gwiazdką, okazją do spotkań rodzinnych i spędzania wspólnie czasu nie tylko wśród Katolików.

To jaki kalendarz adwentowy?

Tak jak wiele innych przyniesionych z Zachodu tradycji, tak też kalendarz adwentowy w ostatnich latach przeżywa w Polsce rozkwit. Czekoladki z okienek to już nie jedyny sposób odliczania do Gwiazdki. Trudno się zresztą dziwić, zwykle nie są nawet smaczne ;). W tej chwili na rynku dostać można przeróżne klasyczne kalendarze w udoskonalonej wersji. I tak większość koncernów produkujących słodycze sprzedaje kalendarze z cukierkami, batonikami i przysmakami – cenowo znacznie droższe niż 5-10 zł za klasyczne okienka, za to zjadanie ich to czysta przyjemność :).

To co ciekawego można zaobserwować, to że nie tylko słodycze pojawiają się w „jadalnych” wersjach kalendarzy. (Takie rzeczowe to cały osobny temat, ale o tym za chwilę :)). Można więc kupić kalendarz z bakaliami, muesli, kalendarz z przekąskami… Dla starszych amatorów tej atrakcji znajdą się kalendarze z herbatą a nawet… wersje alkoholowe. Czyli dla każdego coś miłego.

Bakaliowy MIXIT
Kalendarz z winem, niemieckie Aldi
Sephora, 24 kosmetyki

A gdyby tak nie zjadać tych okienek?

Cały osobny rynek powstał dla tych, którzy z jakiegoś powodu odrzucają jadalny kalendarz adwentowy, a wolą postawić na gadżety czy prezenty. I tak największe koncerny zabawkowe wypuszczają zestawy klocków podzielone na okienka (poszukajcie Lego, PlayMobil). Firmy kosmetyczne tworzą zestawy wypełnione miniaturami swoich produktów. Mamy kalendarze z perfumami, gadżetami do malowania paznokci, akcesoriami do włosów… Nawet Harry Potter ma już swój własny kalendarz!

Kalendarz Lego City

Zrób to… sam!

Świetnym pomysłem, szczególnie jeżeli macie dużo czasu, jest zrobienie kalendarza samodzielnie. Tym bardziej zapracowanym/mniej chętnym do prac manualnych przychodzą z pomocą gotowce. Można kupić kalendarz z kieszonkami do powieszenia na ścianie. Można postawić na domek z szufladkami czy pojemniczkami. Pod każdym numerkiem samodzielnie schować zabawkę, drobny prezent czy przekąskę. Zwolennicy DIY mogą np. zawiesić woreczki jutowe na sznureczkach. Zaawansowani majsterkowicze mogą wykazać się kreatywnością. O tak jak tutaj:

Zdjęcie z prywatnych zbiorów, kalendarz wykonany przez moją rodzinę

Doświadczenia nie przedmioty

Ostatnim i moim zdaniem najciekawszym rozwiązaniem jest samodzielne wykonanie kalendarza (od A do Z albo z użyciem wspomnianych powyżej gotowych rozwiązań) i wypełnienie poszczególnych dni zadaniami, zabawami i aktywnościami. To z jednej strony sposób na zajęcie czasu dzieciom, na wspólne aktywności. Z drugiej – na zachęcenie dzieci do pomocy w świątecznych przygotowaniach czy codziennych pracach. Możecie więc wpisać tam wspólne robienie pierników, malowanie bombek, sprzątanie zabawek… Ale też zimowy spacer czy karmienie ptaków. Szczególnie w roku 2020, gdy w naszej codzienności jest tak wiele aktywności online taki kalendarz zachęcający do bycia OFFLINE, razem, przyda się bardziej niż zwykle.

A jeżeli szukasz pomysłu na aktywności świąteczne w swojej firmie zachęcamy do kontaktu! Może wyślecie pracownikom paczki (Platforma prezentowa – co się u nas zmieniło przez te 5 lat?)?

Platforma prezentowa – co się u nas zmieniło przez te 5 lat?

W Femmeritum na stałe pracuję od 5,5 roku. Jednym z pierwszych dużych projektów, które obsługiwałam, była platforma prezentowa dla jednego z naszych kluczowych klientów (z którym to wtedy zaczynałyśmy dopiero współpracę). Pamiętam ogromny stres, pamiętam, że projekt wydawał mi się wtedy bardzo trudny w realizacji, a skala gigantyczna.p

W pierwszym roku stworzyliśmy dość prostą, ale funkcjonalną aplikację, która umożliwiała pracownikom wybór prezentów. Zabawek i gadżetów do wyboru było niewiele ponad 60, dostawców – 13. To co pozostało niezmienne to kategorie wiekowe – już wtedy wiedziałam, że nie warto dzielić zabawek na „dziewczęce” i „chłopięce” i od tego czasu sukcesywnie przekonujemy do tego też naszych innych klientów. Zamówionych paczek mieliśmy w tamtym roku 2500, pamiętam, że patrzyłam na nie podczas pakowania i byłam zszokowana jak tego jest dużo.

Od 2015 co roku koordynuję ten projekt (z przerwą na 2017, gdy urodził się mój syn i siłą rzeczy musiałam przekazać realizację zespołowi). W tym roku patrzę wstecz i trochę się wzruszam, jak wiele przez te 5 lat udoskonaliłyśmy i jak bardzo różni się nadchodząca szósta realizacja od tej pierwszej.

W ubiegłym roku z naszej aplikacji, przygotowanej dla każdego z klientów indywidualnie, korzystało już 5 firm. W tym roku będziemy mieć około 150 zabawek i gadżetów do wyboru, tylko w tej największej i co najmniej drugie tyle dla mniejszych firm. Prezenty dostarczy nam 28 różnych dostawców z całej Polski. Od 2015 roku udało się nam bardzo poszerzyć ofertę, przede wszystkim jeżeli chodzi o rodzaje prezentów do wyboru. Na początku były to głównie zabawki, gry i akcesoria sportowe. W tym roku mamy jeszcze elektronikę, artykuły plastyczne, zestawy kreatywne, kosmetyki, perfumy i książki. Szczególnie te ostatnie nas cieszą. W zeszłym roku po raz pierwszy spróbowałyśmy dodać zestawy książek jako jedną z pozycji do wyboru. Sprawdziłam, zamówień na nie mieliśmy dokładnie 223. Nie jest to może dużo, ale mamy nadzieję, że w tym roku ta liczba wzrośnie. I cieszę się bardzo, że dajemy dzieciom książki (sama co roku wybieram kilka pozycji dla mojego syna). Jak powiedziała mi Kinga Kowalska z wydawnictwa Dwie Siostry:

Dlaczego warto obdarowywać dzieci książkami? Dobrze dobrana książka jest jak czas poświęcony bliskiej osobie – to prezent bezcenny! W książkach znajdziemy wszystko – emocje, wiedzę, rozrywkę, piękno, dowcip, intrygę. Wspólne czytanie z dziećmi wzmacnia rodzinne relacje. Według wielu badań naukowych, czytanie dzieciom wspiera ich rozwój emocjonalny, intelektualny i estetyczny. Dobre książki to inwestycja w przyszłość.

Bo w ogóle dobre, wartościowe prezenty to inwestycja w nasze dzieci. A platforma prezentowa to inwestycja w naszych pracowników, w ich zaangażowanie i pozytywne uczucia względem firmy. Jeżeli mamy do dyspozycji fajne, dobre narzędzie, a wybór jest dla pracowników ciekawy – warto skorzystać z tej opcji. Szczególnie, że nasze paczki to nie tylko prezent w kartonowym pudle czy bezosobowa koperta z bonem. To list od Świętego Mikołaja, to tematyczna świąteczna oprawa paczki do wysyłki, to też profesjonalna obsługa i ciekawa odmiana.

Klimat przyjazny rodzinie

Jak wynika z badań „Rodzina – jej znaczenie i rozumienie”, przeprowadzonych przez CBOS w styczniu 2019 r., szczęście rodzinne jest najważniejszą wartością w życiu Polaków – wskazuje na to 80 proc. badanych. Na kolejnych miejscach znajdują się dobre zdrowie – 55 proc. –oraz spokój – 48 proc. Konstruując politykę firmy, warto zatem wziąć pod uwagę aspekt życia rodzinnego, które, jak się okazuje, jest dla pracowników tak istotne.

 

O ile znaczenie życia rodzinnego cenione jest od lat na niezmiennie wysokim poziomie (z lekką wręcz tendencją wzrostową – po 78 proc. w badaniach CBOS z 2008 i 2013 r.), o tyle jeżeli chodzi o ważność pracy, widać tendencję spadkową. W 2008 r. wśród pięciu najważniejszych wartości w życiu pracę zawodową wskazywało 44 proc. badanych, w 2013 – 41 proc., natomiast w badaniu z 2019 r. było to już tylko 36 proc. Można więc założyć, że praca zawodowa nie jest dla ludzi najważniejsza, pozostaje jednak faktem, że stanowi ona nieodzowną część życia jako całości. Spędzamy w niej średnio 70 proc. swojego czasu.

 

Ważna równowaga

Nie możemy zapomnieć też o tym, że nie ma możliwości oddzielenia życia rodzinnego od pracy. O tym, że work-life balance czy work-life blending to nie tylko popularne koncepcje, ale też faktyczna potrzeba pracowników, zdaje się wiedzieć już większość firm. Jak wynika z badania „Generacja dobrej kariery” przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie portalu Pracuj.pl w sierpniu 2019 r., dokładnie połowa badanych (50 proc.) twierdzi, że kariera jest dla nich ważna – są gotowi się dla niej poświęcać, ale przy zachowaniu work-life balance i poszanowaniu czasu prywatnego. Aby jednak było to możliwe, potrzebne jest aktywne działanie menedżerów i działów HR, mające na celu wsparcie pracowników i wprowadzenie czy ulepszenie tej równowagi.

Jak wynika z raportu Hays, 62 proc. zatrudnionych uważa, że równowaga w ich życiu zachowana jest na dobrym albo bardzo dobrym poziomie, pozostali jednak oceniają ten poziom jako średni, zły, a wręcz bardzo zły. To 38 proc., czyli ponad jedna trzecia pracowników! Na taki stan rzeczy wpływa w dużej mierze środowisko pracy wymagające wykonywania obowiązków służbowych podczas choroby, urlopu oraz w nadgodzinach.

Wśród aspektów, których poprawa miałaby największy wpływ na polepszenie sytuacji i umożliwienie zachowania równowagi między pracą a życiem prywatnym, zatrudnieni wymieniają takie rozwiązania jak: praca elastyczna, czas dojazdu do pracy oraz godziny pracy. Skoro już wiemy, że trzeba, zobaczmy, jak zapewnić pracownikom wspomnianą równowagę.

 

Oczekiwane benefity

Tu pojawiają się dwa najczęściej wskazywane przez pracowników benefity. Nie wiążą się one ściśle z rodziną, biorąc jednak pod uwagę, że na nie przede wszystkim wskazują pracownicy, nie można ich pominąć.

Elastyczne godziny pracy

Ważne w sytuacjach, gdy w przedszkolu jest bal karnawałowy, dziecko ma wizytę szczepienną czy badania lekarskie. Ta opcja pozwala zająć się ważnymi prywatnymi sprawami w ciągu dnia, nie wykorzystując przy okazji np. urlopu na żądanie. 38 proc. pracowników przepytanych przez Hays i Mind and Soul Business w 2019 r. w badaniu „Nowa Era Motywacji” wskazuje właśnie pracę elastyczną jako świadczenie mające dla nich największe znaczenie.

Praca zdalna

Doceniana jest nie tylko przez rodziców, ale ogólnie przez młode pokolenia pracowników.

Ale czy zawsze? W czasach koronawirusa, kiedy praca zdalna stała się koniecznością okazuje się, że zderzamy się z różnymi trudnościami i ograniczeniami tego jakże pożądanego do tej pory benefitu. Praca zdalna miała na celu zaoszczędzenie czasu, który przeznaczaliśmy na dojazdy i ułatwienie np. odbierania dzieci ze szkoły czy przedszkola bez konieczności pośpiechu i presji czasu. Teraz, prawie każdy ma okazję zasmakować tego rodzaju pracy ale z dziećmi w domu. Okazuje się, że nie sprzyja to budowaniu klimatu przyjaznego rodzinie.

Z jednej strony zadania zawodowe do wykonania a z drugiej dzieci, które nie potrafią się sobą zająć lub mają do wykonania zadania szkolne, i oczekują naszego wsparcia. Frustracja gotowa. Bo jak tutaj być profesjonalnym pracownikiem kiedy podczas rozmowy online w kadr zaczynają wchodzić nam nasze dzieci?

Każdy kryzys jednak tworzy klimat sprzyjający powstawaniu nowych rozwiązań i ułatwień a także nowych kompetencji.

Niektóre firmy proponują swoim pracownikom wirtualne pokoje zabaw dla dzieci. Wykwalifikowani animatorzy prowadzą zajęcia online a w programie ciekawe zajęcia plastyczne i ruchowe. Dzieci mogą się widzieć, rozmawiać i bawić. Takie rozwiązanie okazuje się zbawieniem dla wielu rodziców, którzy z ogromną wdzięcznością patrzą na swojego pracodawcę.

 

Urlop na godziny

Jednym z bardziej interesujących rozwiązań jest wykorzystywanie urlopu na godziny. Wielu pracownikom zdarza się gromadzić dni urlopowe. A gdyby tak mieć możliwość wyjścia z pracy trochę wcześniej czy przyjścia później, ale bez zostawania po godzinach?

Warto przy tym zwrócić uwagę, że są to też tak naprawdę najtańsze, żeby nie powiedzieć: niosące zerowe koszty, ułatwienia. To właściwie gest dobrej woli pracodawcy. Spójrzmy więc na benefity sensu stricto.

 

Praca z małym dzieckiem

W idealnym świecie do czasu, aż dziecko nie jest samodzielne, oboje rodzice pracują na pół etatu i na zmianę spędzają z nim czas. Z wielu różnorodnych przyczyn, niekoniecznie o charakterze wyłącznie ekonomicznym, oboje rodzice wracają do pracy, gdy dziecko skończy rok, a tym samym skończy się płatny urlop rodzicielski.

Rodzicielstwo i praca nie zawsze zdają się kompatybilne – szczególnie w dniach, gdy dzieci są chore lub kiedy rodzicom wypadają spotkania na ostatnią chwilę, kolidujące z odebraniem dziecka z placówki opiekuńczej.  W tym miejscu warto zwrócić uwagę na problemy, jakie niesie karmienie piersią i konieczność odciągania mleka w biurze. Tutaj pojawia się cała gama rozwiązań przyjaznych rodzicom najmniejszych dzieci.

Pokój dla rodzica z dzieckiem

W firmie Patagonia, amerykańskim przedsiębiorstwie zajmującym się produkcją sprzętu i odzieży sportowej, funkcjonuje specjalny bus, który zbiera dzieci z okolicznych placówek i przywozi do firmowej świetlicy, gdzie dzieciaki mogą się bawić, uczyć czy odpoczywać, a następnie wspólnie z rodzicami wrócić do domu. Taki pokój przydaje się też w innych sytuacjach, gdy rodzic musi zostać w pracy chwilę dłużej, poczekać na wizytę lekarską czy przejęcie dziecka przez innego opiekuna. To bezpieczna dla dzieci przestrzeń, umożliwiająca rodzicom pracę, a jednocześnie zapewniająca spokój w przestrzeniach wspólnych firmy.

Firmowe żłobki i przedszkola

To ciekawe rozwiązanie, zapewniające rodzicom bliskość placówki opiekuńczej, odciążające przy okazji rodzinny budżet. Większe firmy mogą pokusić się o własną placówkę (tak jest np. w Amica Wronki, Philip Morris, Forte Meble), mniejsze – dofinansować prywatną opiekę czy wykupić pulę miejsc dla swoich pracowników w wybranym, blisko położonym przedszkolu/żłobku (takie rozwiązanie oferuje od wielu lat TVN).

Nianie

Istnieje też możliwość zapewnienia dzieciom pracowników niani na godziny, z której usług można skorzystać w trakcie dnia, np. gdy dziecko jest chore, a obecność w pracy konieczna. Bardzo interesującą opcją są też amerykańskie flying nannies, czyli nianie jadące z pracownikiem w podróż służbową i zapewniające opiekę podczas spotkań biznesowych, a także możliwość zabierania na takie wyjazdy innej osoby, która będzie sprawować opiekę. To szczególnie dobre rozwiązanie dla matek karmiących, które stają przed jeszcze większą liczbą wyzwań, gdy chcą wrócić do pracy i nadal karmić.

Edukacja rodziców

Niektóre firmy, np. polski bank BGK, wydają specjalne poradniki dla młodych rodziców, które pomagają w przejściu drogi od ciąży do narodzin i powrotu do pracy. Znajdują się w nich m.in. rozwiązania prawne oraz wewnętrzne przepisy firmy  związane z tym aspektem. Taki poradnik można dodawać do wyprawki dla noworodka czy umieścić w intranecie, tak aby pracownicy mieli do niego stały dostęp. Uzupełnieniem tego rozwiązania mogą być różnorakie warsztaty dla pracowników będących rodzicami, chociażby coaching rodzicielski, warsztaty dla niewyspanych rodziców czy spotkania ze specjalistami od dziecięcych potrzeb charakterystycznych dla różnego wieku.

 

Mama, która karmi

Temat karmienia piersią w miejscu publicznym ciągle wzbudza silne emocje. Czynność, która jest jedną z najbardziej naturalnych i ważnych dla młodej mamy, jest często ignorowana, uznawana wręcz za temat tabu, a jej ważność jest marginalizowana. W naszym kraju matce karmiącej piersią, pracującej na pełen etat, przysługują dwie przerwy po trzydzieści minut przeznaczone na karmienie lub odciąganie mleka (kobiety pracujące w wymiarze od czterech do siedmiu godzin mają do dyspozycji jedną 30-minutową przerwę). Przerwy mogą być kompensowane i wykorzystywane tak, żeby przyjść do pracy później lub wcześniej wyjść. Co ważne – pracodawca nie ma prawa prosić o zaświadczenie lekarskie, wystarczy słowna deklaracja matki, nie ma też maksymalnego okresu, w którym można z tego przywileju korzystać.

Matki jednak skarżą się nie tylko na to, że pracodawca utrudnia im korzystanie z tego przywileju, lecz także na brak odpowiednich warunków do korzystania z niego. Na to także można znaleźć kilka ciekawych rozwiązań, np. pokoje do odciągania mleka/pokoje dla mamy karmiącej.

Niektóre firmy wyposażają je w profesjonalne, wysokiej jakości laktatory, tak żeby mama nie musiała codziennie nosić ze sobą całego sprzętu. Co więcej, w niektórych amerykańskich firmach, jak np. American Express, PayPal czy Snapchat, wprowadzono bardzo ciekawe rozwiązanie, jakim jest wysyłka mleka z dnia na dzień. To propozycja dla matek karmiących piersią, które muszą podróżować w interesach, dająca możliwość nocnej wysyłki odciągniętego mleka do domu.

W USA funkcjonuje nawet firma Milk Stork, która umożliwia międzynarodowy transport mleka dla tych matek, które podróżują częściej i dalej. Ale już nawet sam pokój, w którym matka może skorzystać z laktatora, a następnie schować mleko w lodówce (i nie musieć robić tego przy biurku czy w toalecie), wydaje się wystarczający.

 

Gdy dni wolne stają się problemem

Każdy rodzic dziecka w wieku szkolnym wie, jak dużym wyzwaniem potrafi być zaplanowanie ponad dwóch miesięcy wakacyjnej opieki. A gdyby tak można było zabrać dziecko ze sobą do pracy, a po jej zakończeniu wspólnie wrócić do domu, realizując jednocześnie w tym czasie wszystkie obowiązki służbowe?

Letnie i zimowe półkolonie

Takie rozwiązanie jest już dobrze znane w Polsce, firmy takie jak np. polski oddział banku NatWest (dawniej The Royal Bank of Scotland) czy operator sieci komórkowej Play, SAP oraz SAS Institute organizują od wielu lat tego rodzaju opiekę. Daje ona możliwość zabierania dziecka do pracy, zapewnia mu ciekawy, atrakcyjny tydzień pełen wycieczek i aktywności, a po ośmiu godzinach rodzice wspólnie z dziećmi wracają prosto do domu, bez postojów, korków czy stresu związanego z koniecznością odebrania dziecka o określonej godzinie z zajęć.  Niektóre firmy od lat planują półkolonie w tym samym terminie, tak że rodzice już na etapie planowania wakacji wiedzą, w jakim okresie będą mieli zapewnioną opiekę ze strony firmy.

(więcej Półkolonie dla dzieci – benefit dla odważnych?)

Opieka w dni okołoświąteczne i w sytuacjach kryzysowych

Rok szkolny ma to do siebie, że poza ustawowo wolnymi dniami w szkolnym kalendarzu pojawia się wiele dni wolnych, które jednak wolnymi nie są dla firm czy instytucji. W roku szkolnym takich dni wypada średnio aż 10! Coraz więcej firm, żeby zapewnić ciągłość pracy i pomóc pracownikom w żonglowaniu opieką i pracą, zapewnia na te dni opiekę animatorów na terenie firmy. Najczęstsza forma opieki w tym czasie to jednodniowe wycieczki zorganizowane lub opieka w dostępnych salach konferencyjnych. Doskonałym pomysłem wydaje się też zorganizowanie w tym czasie tzw. dnia otwartego dla dzieci pracowników. To okazja, aby poznać miejsce pracy swojego rodzica i zwiedzić firmę. Często w tego typu wydarzenie zaangażowani są sami pracownicy, którzy mogą wpleść element edukacyjny w zaplanowane atrakcje. Całość ma doskonały wpływ na atmosferę pracy i stosunek pracownika do organizacji. To rozwiązanie godne polecenia!

 

Worki słodyczy są passé

W latach 90. triumfy święciły paczki wypełnione po brzegi słodyczami (często, niestety, marnej jakości, ale za to w ilościach pozwalających wykarmić nieduże miasteczko). Na szczęście już od kilku lat obserwujemy odejście od tego trendu na rzecz przemyślanych prezentów i paczek dla pracowników oraz ich rodzin. Coraz bardziej popularnymi prezentami stają się gry planszowe, książki czy różnego rodzaju dobrej jakości gadżety i zabawki.

Standardowo większość firm oferuje prezenty dla dzieci z okazji Świąt Bożego Narodzenia, czasem Dnia Dziecka. Najczęściej firmy decydują się na to, aby każde dziecko niezależnie od wieku otrzymało ten sam rodzaj prezentu. A gdyby można było dać pracownikom możliwość wyboru?

W czasach postępu technologicznego, gdy właściwie wszystko można szybko zamówić online, codziennością są chociażby platformy pozwalające pracownikom wybrać prezenty dla dzieci z proponowanej przez pracodawcę oferty. Coraz więcej firm zwraca także uwagę na pracowników bezdzietnych, im również proponując wybór, chociażby książek czy voucherów na różnego typu wydarzenia kulturalne. Platformy online dają możliwość spersonalizowania tych prezentów i dopasowania ich do oczekiwań firmy.

W życiu każdego pracownika zdarzają się ważne momenty, jak choćby narodziny dziecka czy rozpoczęcie jego nauki w szkole. Jest to doskonały moment, aby pokazać pracownikowi, że jest on dla nas ważny i chcemy o niego zadbać. Dla niektórych będzie to jedynie miły gest, z pewnością doceniony, dla innych znaczące wsparcie finansowe.

Istnieje wiele możliwości zorganizowania akcji typu wyprawka dla pierwszoklasisty czy wyprawki dla noworodków – proste, oznakowane logo firmy z przydatną zawartością. Mogą być uniwersalne, dopasowane do każdego lub zidentyfikowane za pomocą platformy online, na której pracownik może wybrać produkty niezbędne dla swojego dziecka.

W przypadku realizowania tego benefitu za pomocą platformy online ważne jest to, że zdecydowanie minimalizuje ona zaangażowanie działów wewnętrznych – proces wyboru wyprawki, jej sporządzanie i wysyłka odbywają się całkowicie poza firmą; trafia ona prosto do rąk beneficjenta. W dzisiejszych czasach ogromnego przeładowania pracą wydaje się to bardzo istotnym elementem.

(więcej na ten temat przeczytasz np Wyprawka dla niemowlaka cz.1)

Czas spędzony razem

W okresie świątecznym i wakacyjnym warto pomyśleć o zorganizowaniu eventu rodzinnego, na który zaprosimy pracowników z najbliższymi. Czy będzie to piknik pod chmurką czy impreza z mikołajem, a może po prostu duże, sobotnie spotkanie na terenie firmy – warto zaproponować pracownikom zabranie ze sobą dzieci. Należy jednak pamiętać także o tych, którzy dzieci nie mają, czy też singlach – wiele firm zapewnia atrakcje również dla dorosłych, nawet popularne od lat dmuchańce mają swoje wersje XXL.

Ciekawą propozycją jest też zachęcenie do zabrania zwierząt i zaproponowanie stref dla nich przeznaczonych. Możliwość poznania współpracowników od strony prywatnej nie tylko integruje zespoły, ale też pozwala lepiej zrozumieć ich sytuację prywatną.

 

Pracownik też… dziecko

Wśród benefitów, które zyskują na popularności na Zachodzie, pojawia się kwestia opieki nad rodzicami pracowników. Dlatego warto rozważyć również takie benefity, jak:

1)    pakiet medyczny, który obejmuje nie tylko partnerów i dzieci, ale też rodziców pracownika;

2)    dodatkowy płatny urlop, który można wykorzystać na opiekę nie tylko nad dziećmi, ale i nad swoimi rodzicami (od 2016 Deloitte w USA oferuje takie rozwiązanie swoim pracownikom);

3)    dzień otwarty nie tylko dla dzieci, ale też dla rodziców-seniorów. Takie rozwiązanie docenią szczególnie pracownicy z pokolenia Z, którzy często jeszcze nie założyli własnych rodzin i mieszkają z rodzicami.  Szczególnie warto o tym pamiętać, biorąc pod uwagę wyniki ostatnich badań Forum Odpowiedzialnego Biznesu, a także informacje publikowane przez GUS – osoby w wieku 60 lat i więcej stanowią w Polsce ok. 25 proc. ogółu społeczeństwa. Mimo to temat opiekujących się osobami dorosłymi jest nieobecny w rozmowach i przestrzeni publicznej. Jak pisze FOB, połowa zatrudnionych na umowę o pracę odgrywa rolę opiekuna, zajmując się dziećmi i/lub rodzicami.

 

Zwykłe, ludzkie podejście

Pamiętajmy, żeby w każdej sytuacji, która dotyczy pracowników, być po prostu ludźmi. Wyjście na szczepienie z dzieckiem czy kilka godzin wolnego na przedstawienie nie będzie dla firmy kosztowne (szczególnie jeżeli ustalimy, że ten czas zostanie odpracowany lub zaliczony na poczet np. urlopu na godziny), a daje pracownikowi poczucie, że on i jego potrzeby są ważne.

Świadczenia dla rodzin nie tylko dobrze wyglądają na papierze, pokazują też prawdziwe zaangażowanie firm, które chcą, aby pracujący rodzice dobrze funkcjonowali, zarówno w domu, jak i w biurze. Oferowanie tych korzyści wysyła pracownikom jasny komunikat, że ich osobiste potrzeby i pragnienia są zauważane i uwzględniane w polityce danej firmy.

Co to daje? Spokój ducha, pozwalający pracownikom na osiąganie najlepszych wyników.

 

Można zaszaleć

Na koniec warto wskazać kilka inspiracji nieszablonowych, ciekawych benefitów wspierających pracowników w utrzymaniu równowagi praca–życie. Wśród nich są:

  • miejsca parkingowe dla ciężarnych – blisko wejścia do biura, to ciekawy pomysł ułatwiający przyszłej mamie życie. Przy okazji warto pamiętać o tym, by w miarę możliwości, gdy przyszła mama przechodzi na urlop macierzyński, utrzymywać z nią kontakt, zapraszać ją na wydarzenia firmowe, od czasu do czasu informować o zmianach czy planach, a także zaplanować czas na ponowne wdrożenie do pracy;
  • dodatkowy, płatny urlop dla ojców, aby tuż po urodzeniu dziecka mogli dłużej zostać razem z mamą i dzieckiem (w Polsce proponuje go między innymi Aviva);
  • finansowanie bądź dofinansowanie programów leczenia niepłodności, a także in vitro. Biorąc pod uwagę obecną politykę naszego kraju w tym zakresie, wydaje się, że jest to obszar, o którym warto pamiętać, w końcu długotrwałe, bezskuteczne starania o dziecko z całą pewnością są dla pracowników mocno obciążające psychicznie i mogą negatywnie wpływać na ich dobrostan, a w konsekwencji jakość pracy;
  • finansowanie pakietów do przechowywania komórek macierzystych;
  • dofinansowanie do fotelików samochodowych, a także edukacja rodziców w tym zakresie;
  • darmowe szczepienia dla całej rodziny;
  • rodzinny concierge, który załatwi za pracownika różne sprawy, jak choćby zamówienie sprzątania czy pranie tapicerki samochodowej w godzinach pracy;
  • matki pracują 30 godzin tygodniowo przez pierwsze 6 miesięcy po powrocie do pracy, otrzymując w tym czasie pełne wynagrodzenie – taki benefit działa m.in. w Vodafone w USA. Są też firmy, także w Polsce, w których do ukończenia przez dziecko drugiego roku życia matki pracują 7 godzin dziennie, niezależnie od karmienia, również otrzymując w tym czasie pełne wynagrodzenie.

 

W życiu każdego pracownika zdarzają się ważne momenty. Jest to doskonały moment, aby pokazać pracownikowi, że jest on dla nas ważny i chcemy o niego zadbać. Dla niektórych będzie to jedynie miły gest, z pewnością doceniony, dla innych znaczące wsparcie finansowe.

 

Monika Przybylska-Zawisza

Specjalista ds. benefitów w Femmeritum. Koordynuje projekty z obszaru równowaga praca-życie w wielu polskich korporacjach. Celem jej działań jest przede wszystkim wspieranie pracodawców w tworzeniu klimatu przyjaznego rodzinie ze szczególnym naciskiem na rozwiązania skierowane do dzieci pracowników bo to właśnie dbanie o relacje jest jednym z najważniejszych ludzkich obszarów gwarantujących poczucie wellbeing.

Paulina Janiak

Psycholog, Coach i Game Coach certyfikowany przez Normann Benett Academy. Zawodowo, jako właścicielka FEMMERITUM, zajmuje się tematyką równowagi praca życie oraz praca rodzina, wdrażając rozwiązania z tego zakresu w polskich i zagranicznych organizacjach.

 

Artykuł jest częścią przewodnika wydanego przez Fundację Share The Care „50/50 to się wszytskim opłaca”. Cały przewodnik można pobrać TUTAJ. 

Wystarczająco dobry pracodawca

O tym co zapewnia pracodawca WYSTARCZAJĄCO DOBRY dla pracujących rodziców, czyli Family Management w pigułce

Idealny rodzic nie istnieje – jest człowiekiem, a więc popełnia błędy. Dlatego, aby zmniejszyć frustrację dążących do perfekcyjności rodziców, ukuto termin „wystarczająco dobry rodzic”. Zupełnie tak samo można podejść do pracodawców. Mimo licznych tytułów, jakie przedsiębiorstwa mogą zdobyć – „najlepszy pracodawca”, „top employer” itp. każdy wie, że zostanie idealnym pracodawcą i to jeszcze dla wszystkich jest po prostu niemożliwe. Organizacje to ludzie, a ludzie dokładnie tak jak rodzice mają ograniczone zasoby, są omylni i popełniają błędy.

Dlatego postanowiłyśmy w jednym miejscu zebrać działania i rozwiązania, jakie pracodawca może u siebie wdrożyć, aby pomóc pracującym rodzicom.  Praca potrafi być bardzo absorbująca i wymagająca. Jednakże dopiero zostanie rodzicem pozwala odczuć co znaczy wyrażenie „logistyka pracującego rodzica”. Na szczęście istnieje wiele rozwiązań i narzędzi, które pracodawcy mogą wykorzystać, tworząc miejsce pracy przyjazne rodzicom.
Można wdrożyć wszystko, a można tylko część – warto jednak starać się zostać wystarczająco dobrym pracodawcą.

Zacznijmy więc od początku.

Na początku jest bardzo przyjemnie…

Zazwyczaj w przypadku kobiet zostanie rodzicem poprzedzone jest okresem ciąży. Jeśli tylko zdrowie pozwala, większość kobiet chce kontynuować pracę i najczęściej pracuje prawie do „ostatnich dni”. Czym wyższe stanowisko kobieta piastuje, tym dłużej jest aktywna zawodowo.

Przy odpowiednim wsparciu ze strony pracodawcy okres ciąży może przebiegać zupełnie bezproblemowo. Na przykład miejsce do odpoczynku – w tej roli świetnie sprawdzają się  relax room’u. Kiedy kobieta czuje się gorzej, może skorzystać z elastycznego czas pracy oraz pracy z domu. Czasami ciężko jest wcześnie wstać lub zakładać sztywne, eleganckie stroje każdego dnia. Zazwyczaj praca z domu charakteryzuje się swobodnym strojem i możliwością pracy w pozycji pół-leżącej.

Część firm oferuje też miejsca parkingowe dla kobiet w ciąży, co jest bardzo pomocne szczególnie w ostatnim okresie, kiedy poruszanie się może sprawiać trudność.

Więcej na ten temat (klik)

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Każda kobieta w ciąży potrzebuje bezpieczeństwa. Jednym z warunków, które zapewnia je, to wiedza na temat zatrudnienia po powrocie do pracy po urodzeniu dziecka.  Działy HR oferują pomoc prawną i informację na temat wykorzystania urlopu macierzyńskiego i wychowawczego. To przydatna wiedza, dzięki niej  można „oswoić” sobie przyszłość.  Część pracodawców uczy też swoich menadżerów w jaki sposób opracować ze swoją ciężarną pracownicą plan powrotu do pracy.  Dobry plan jest niezmiernie ważne zarówno dla kobiety,  jak i dla pracodawcy. Obie strony chcą wiedzieć, co ich czeka za 12 miesięcy i jak będzie wyglądać ponowne wdrożenie się do pracy.

Kiedy już nadejdzie TEN dzień

Pojawienie się małego dziecka to ogromne przeżycie dla jego rodziców. Towarzyszy temu ogromna radość i chęć dzielenia się nią ze wszystkimi. W końcu rodzicami zostajemy niewiele razy w życiu… Stad tak dużo w mediach społecznościowych zdjęć maluszków ze szpitalnych łóżeczek dla niemowlaków. Takie posty mają też największy zasięg – kto nie lubi oglądać tych „słodziaków” – przecież nie bez przyczyny mówimy małe jest piękne! Ogromną przyjemność sprawi rodzicom docenienie faktu pojawienia się małego potomka poprzez ofiarowanie wyprawki. Cześć pracodawców oferuje wsparcie finansowe, część wyprawkę składająca się z przedmiotów, które przydadzą się młodym rodzicom. My zawsze opowiadamy się za paczkami, które odpowiednio przygotowane (z sercem i zaangażowaniem) niosą ze sobą pozytywny przekaz emocjonalny. Poza tym pieniędzmi nigdy się nie chwalimy a rzeczami już zdecydowanie częściej.  Błędem jest ofiarowywanie wyprawki maluszka wyłącznie kobietom – dziecko jest jakby nie patrzeć obojga rodziców i cieszą się oni z tego faktu w takim samym stopniu. Dlaczego więc świeżo upieczony tata nie miałby otrzymać takiego wspaniałego prezentu?

Gdzie zniknęła kobieta?

Roczny urlop macierzyński (chyba, że zostanie podzielony z ojcem dziecka, co jest jednak bardzo mało prawdopodobne, gdyż na takie rozwiązanie decyduje się niecały 1% mężczyzn) to długi okres. Rzucona w wir wizyt u lekarza, spacerów z wózkiem i rozmów o najprostszych sprawach fizjologii i potrzeb dzieci świeżo upieczona matka zapomina prawie zupełnie o swoim miejscu pracy. Często wracające do pracy matki określają swój powrót jako „powrót z innej planety”. Tak jest, bo opieka nad dzieckiem charakteryzuje się zupełnie innymi warunkami pracy – jeśli można to tak ująć. Jeśli chcemy być pracodawcą z wyboru starajmy się nie dać o sobie zapomnieć. Zaprośmy na eventy rodzinne organizowane w firmie czy inne wydarzenia, w których może uczestniczyć matka z dzieckiem. Cześć firm organizuje dni otwarte dla dzieci, gdzie zaprasza swoje pracownice będące na urlopach macierzyńskich. To święta są okazją do odwiedzenia firmy, spotkania się ze swoimi dawnymi koleżankami i kolegami z pracy i pokazanie swojego skarbu. Przy okazji taki maluch może się pobawić i poznać swoich pierwszych „kolegów” z pracy. Takie programy często nazywane są „pozostańmy w kontakcie” i służą zarówno matce jak i pracodawcy.

W końcu przychodzi TEN dzień #2 – czyli powrót do pracy

Dzień powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim nie jest już tak wesoły, jak dzień narodzin dziecka. Kobietom towarzyszą obawy w jaki sposób poradzą sobie z łączeniem obowiązków zawodowych z rodzinnymi. Trzeba wrócić do roli profesjonalnej, pewnej siebie kobiety i jednocześnie być matką będącą na każde zawołanie swojego dziecka. Moment powrotu jest bardzo stresujący – z pomocą przychodzą różne rozwiązania. Programy parentingowe, sesje coachingowe i normalne wspierające rozmowy z innymi pracującymi zawodowo matkami. Można sobie na spokojnie wszystko poukładać. I wcale nie trzeba być, jak mówiła Margaret Thatcher, „jednym dużym wyrzutem sumienia”. Wspierając się i pracując nad swoimi przekonaniami i „codzienną logistyką” można osiągnąć równowagę. Znowu z pomocą przychodzi elastyczny czas pracy, możliwość pracy z domu i wspierający szef czy szefowa, którzy pomogą kobiecie dostrzec  wartość w byciu pracująca zawodowo matką. I jak wspomnieliśmy wyżej pomocne jest przypominane sobie, że idealny rodzic nie istnieje, tak samo jak idealny pracodawca i też idealny pracownik. Szczególnie kobiety mają problem z odpuszczaniem sobie i dopuszczeniem myśli, że nie trzeba być zawsze i wszędzie idealną.

Ale te wakacje się długie….

Nie ma nic bardziej błędnego niż myślenie, że jak nasze dziecko pójdzie do szkoły, to  logistyka będzie prostsza. Duże trudności zaczynają się, kiedy dziecko rozpoczyna naukę w szkole.  Okres przedszkola oprócz częstych chorób przez które zazwyczaj przechodzi każde dziecko, charakteryzuje się dość wygodnymi dla rodzica warunkami. Dzieci zostają w przedszkolu do minimum 16-stej, co początkowo może wydawać się wczesną godziną, bo przecież pracujemy do 17:00. Przy elastycznym czasie pracy tę problem da się rozwiązać. Przedszkola pracują w zasadzie cały rok. Jeśli oswoimy się z myślą posyłania dziecka do innych przedszkoli na dyżury wakacyjne, jesteśmy w stanie przetrwać cały rok bez większych komplikacji.  W szkole natomiast  lekcje trwają do 12-13:00, jest zmianowość, świetlice są przeładowane a w ferie zimowe i wakacje szkoła jest zamknięta. Pracujący rodzice mając 26 dni urlopu muszą dobrze się nagimnastykować, aby zapewnić opiekę swoim dzieciom. Pracodawcy często przychodzą im z pomocą,  organizując w okresie ferii zimowych i wakacji letnich turnusy półkolonii. Turnusy te finansowane z ZFŚS cieszą się ogromną popularnością wśród pracowników. Dzieci przeżywają przygody i świetnie się bawią a rodzic spokojnie pracuje.   Nawiązują bliższe znajomości i zdobywają wiedzę o firmie. Są dumne, że mogą zobaczyć  mamę/tatę w pracy i często chwalą się tym wśród swoich rówieśników.

Z takich turnusów korzystają również przedszkolaki, bo kto by  nie chciał przyjść do pracy swojej mamy czy taty!

Imprezy już nie wieczorne, ale rodzinne

Pracujących rodziców od ich bezdzietnych kolegów odróżnia to, że diametralnie kurczy się im czas wolny dla siebie. Po pracy zamiast iść na spotkanie, meet-up, sesję networkingową biegną do domu, aby spędzić czas ze swoją rodziną. Imprezy wieczorne, wyjazdy integracyjne już są mniej atrakcyjne. Choć integracja pracowników jest niezmiernie ważna i nie można jej odpuścić, warto wprowadzić do swojego firmowego kalendarza wydarzenia dla całych rodzin. Mogą to być pikniki lub mikołajki, dzień ziemniaka czy spotkania z innych okazji. Ważne, że można się na nich pokazać ze swoją rodziną i swobodnie zintegrować i porozmawiać z innymi. Dzieci czekają na takie wydarzenia cały rok i bardzo je lubią, a pracujący rodzice mogą bez wyrzutów sumienia integrować się z innymi pracownikami.

Co więc wybrać?

Wachlarz rozwiązań jest duży i w zależności od struktury zatrudnienia warto wybrać te, które w maksymalnym stopniu wesprą naszych pracowników. Część z nich nie wymaga wcale dużych nakładów finansowych, tylko przemyślanego zaprojektowanego procesu i szkoleń dla menadżerów liniowych. W wypracowaniu programów dla rodziców pomocni mogą być sami pracownicy – oni sami wiedzą dobrze, co może ułatwić im łączenie pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi i chętnie zaangażują się i pomogą.

Strajk – i co teraz?

Nadchodzi strajk nauczycieli. Temat wydawać by się mogło niedotyczący pracodawców innych niż dyrektorzy szkół, ale czy na pewno…?

Nauczycieli traktujemy często jak oczywistość, nieodłączny element szkół, do których chodzą nasze dzieci. Nauczyciel to zawód, który nie zginie – podobnie jak potrzeba edukacji. Zawsze znajdzie się zarówno ten z powołaniem do przekazywania wiedzy, jak i ten, który jej potrzebuje. Jak to często bywa z rzeczami oczywistymi tak i w tym przypadku, chcemy lepiej i więcej chociaż nie zwracamy uwagi na czynniki, które nas otaczają. Podobnie jak czasy w których żyjemy tak i nasze społeczeństwo się zmienia. Dzieci nie zawsze są grzeczniejsze, przyswajanie wiedzy nie idzie tak gładko jak lata temu. Często nowe technologie zamiast pomagać w procesie edukacji skutecznie w niej przeszkadza. W efekcie praca nauczyciela pomimo wielu korzyści jakie z niej płyną staje się uciążliwa.

Polscy nauczyciele postanowili w tym temacie zawalczyć o swoje. Postawili jasne wymagania, które według nich poprawiłyby ich satysfakcję pracy. Nie doczekali się jednak pozytywnego odzewu co do ich postulatów, tak więc poszli o krok dalej.

8 kwietnia 2019 roku rozpoczną oni strajk, który jest ich odpowiedzią na zbyt małe wynagrodzenia za ogrom pracy, jaki wkładają w codzienną edukację młodego pokolenia. Jak wynika z najnowszych informacji, przyłączy się do niego ok 85 – 90% polskiego ciała pedagogicznego.

Opinie co do tych działań są podzielone: jedni uważają to za krok w stronę dobrej zmiany, drudzy – za marnotrawstwo czasu „bo przecież i tak nic się nie zmieni”. Jak jest naprawdę? To zależy od punktu widzenia. Inaczej na sytuację spojrzy walczący o swoje nauczyciel, inaczej nasze władze, a jeszcze inaczej rodzic dziecka, które na nieokreśloną ilość dni pozbawione zostanie dostępu do edukacji – i często opieki podczas jego nieobecności w domu.

Co więc ma zrobić z dzieckiem rodzic pracujący?

Strajk to sytuacja trudna nie tylko dla rządu i osób biorących w nich udział, ale też dla młodszej części naszego społeczeństwa, które bardzo często pozostawione zostaje same sobie. Co, gdy rodzic pracuje na pełen etat i nie jest w stanie wziąć wolnego, podrzucenie dzieci do dziadków nie wchodzi w grę, a szkoła nie jest w stanie zorganizować opieki dla uczniów? Nie każdy ma możliwość wynajęcia opiekunki. Zostawić je same w domu? Nawet jeśli jest ono starsze, często boimy się to zrobić, bo „przecież nigdy nic nie wiadomo”. Czy możemy wyobrazić sobie ile dzieci podczas strajku pozostanie bez opieki?
Dla rodzica to sytuacja patowa: praca czy dziecko? Zająć się nim czy zarabiać na jego utrzymanie? Przy wyborze pierwszej opcji – ile maksymalnie dni roboczych jestem w stanie poświęcić i na ile może pozwolić mi szef? Problem bez wyjścia? Niekoniecznie.

W takiej sytuacji często na pomoc przychodzą pracodawcy

Ostatnimi czasy częstą praktyką stosowaną przez pracodawców jest wynajmowanie firmy zewnętrznej, która w czasie m.in. takich właśnie sytuacji w interesujący i aktywny sposób organizuje dzieciom czas. Dziecko zamiast spędzać go przed telewizorem lub komputerem bądź zwyczajnie nie robiąc nic bierze udział w zajęciach dostosowanych do jego wieku. Poprzez różnego rodzaju aktywności poznaje miasto w którym mieszka, rozwija swoją kreatywność, gra w gry uczące szybkiego myślenia i reagowania.

Na jakich zasadach to działa? Rodzic przyprowadza dziecko ze sobą do pracy, gdzie przejmują je animatorki. Przez cały dzień trwa zabawa połączona z nauką, a po pracy wraca ono z mamą lub tatą do domu.
Firmy takie zapewniają opiekę, atrakcje, wyżywienie i ubezpieczenie. Dziecko szczęśliwe, bo miało co robić i poznało wiele ciekawych miejsc i osób. Rodzic – bo nie musiał zastanawiać się jak zorganizować sobie życie, by żaden jego aspekt nie ucierpiał.

Równowaga praca-życie

Jako, że świadomość pracodawców co do zadowolenia pracowników z roku na rok się zwiększa, co raz to więcej firm korzysta z tego typu rozwiązań. Zachowanie równowagi praca–życie staje się elementem nieodłącznym każdej większej korporacji – i nie tylko!  A działanie takie jak dni otwarte, półkolonie dla dzieci pracowników bądź doraźna pomoc w opiece nad nimi idealnie się w tę zasadę wpisują. Szczęśliwy pracownik to dobry pracownik, a często niewiele potrzeba by osiągnąć ten stan.
Brawa dla tych, którzy myślą o swoich podwładnych – w końcu jaka podstawa firmy, takie osiąga ona wyniki.

Dobro innych nie jest mi obojętne – o Vital Voices

Rozmowa z Karoliną Andrian, przedsiębiorczynią, pierwszą Polką uczestniczącą w amerykańskim programie rozwojowym dla kobiet Vital Voices Grow Fellowship o potrzebie edukacji, tolerancji, sile różnorodności a także dlaczego warto angażować się w działania, które pomagają innym i zmieniają świat na lepsze.

(artykuł ukazał się w wydaniu czasopisma „Personel i Zarządzanie” październik 2018, wywiad przeprowadziła Anna Włudarczyk)

 

Jest Pani pierwszą Polką, która zakwalifikowała się do amerykańskiego programu Vital Voices Grow Fellowship. Na czym polega ten program i do kogo jest skierowany?

Tak, jestem pierwszą Polką w programie Vital Voices Grow Fellowship. Nie jest on jeszcze zbyt popularny w naszym kraju, a informację o nim, zupełnie przypadkowo  znalazłam na Facebook’owym profilu Vital Voices. Poszukiwałam dla siebie programu rozwojowego, który połączyłby dwa obszary: mojego rozwoju osobistego oraz rozwoju mojego biznesu.  To było dla mnie priorytetowe, aby edukacja przynosiła korzyści zarówno mnie osobiście, jak i mojej firmie. Jestem pracującą matką trójki dzieci i trudno mi wygospodarować ekstra czas na rozwój personalny, dlatego uznałam, że czas, kiedy nie będzie mnie w domu, powinien przynosić korzyści i mnie i mojej firmie. Przyznam, że moje poszukiwania trwały dość długo a program Vital Voices Grow Fellowship (VV Grow)  idealnie odpowiadał na moje potrzeby.

 

Skąd pomysł na aplikowanie do akurat tego programu? Czy nie znalazła Pani podobnych programów w Polsce?

Swoje poszukiwania rozpoczęłam od naszego rynku, między innymi w polskim oddziale Vital Voices – niestety nie znalazłam niczego, co by odpowiadało moim potrzebom. Na naszym rynku jest bardzo dużo programów dla kobiet pracujących w korporacjach, jest wiele organizacji – formalnych i nieformalnych, które wspierają kobiety w dużych organizacjach, propozycji dla kobiet z małych i średnich firm jest zdecydowanie mniej. W VV Grow wyraźnie widać jasno sprecyzowany cel programu. Mogą aplikować do niego kobiety, które prowadzą firmy oraz angażują się społecznie na rzecz innych – dobro innych ludzi nie jest im obojętne i w swoich działaniach dążą do konkretnych zmian. Pomyślałam, że to propozycja dla mnie. Prowadzę firmę Femmeritum, która wspiera pracodawców w projektowaniu i wdrażaniu projektów łączenia życia zawodowego z życiem prywatnym. Możliwość połączenia tych światów to moje spiritus movens. Angażuję się także w działania wspierające edukację dzieci – założyłam fundację STEFANKA, która działa od ośmiu lat w państwowej szkole podstawowej na Saskiej Kępie w Warszawie. Jej celem jest uzupełnienie edukacji, jaką dzieci otrzymują w ramach zajęć podstawowych.

Samo prowadzenie firmy i zarabianie pieniędzy nie są jednak dla mnie wystarczające.  Chcę angażować się w działania, które pomagają innym, zmieniają ich światopogląd, zmieniają świat na lepsze. I wcale nie muszą to być spektakularne zmiany. Wierzę, że małymi kroczkami da się zmieniać naszą rzeczywistość. Dlatego, kiedy przeczytałam opis programu VV Grow poczułam, że dokładnie tego szukam, że myślę w podobny sposób, że tak widzę swoje miejsce w świecie. I zgłosiłam się. Na szczęście uczestnictwo w programie było całkowicie bezpłatne, wszystkie koszty pokryte zostały przez Vital Voices. Miało to dla mnie kolosalne znaczenie, bo jako mały przedsiębiorca nie dysponuję dużym budżetem szkoleniowym.

 

Wiem, że program jeszcze trwa – jakie korzyści widzi Pani dla siebie i swojej firmy już teraz?

Program trwa rok. To intensywna praca bazująca na webinariach i bibliotece wiedzy Harward Manage Mentor, gdzie przechodzimy szereg szkoleń. W trakcie trwania programu prowadzę indywidualne rozmowy z trenerami planowania rozwoju, finansów, networkingu, marketingu, zarządzania. Dużo pracuję samodzielnie – zadania, które mam do wykonania są ściśle powiązane z moim biznesem i celami, jakie wyznaczyłam sobie do osiągnięcia w ramach programu.  W przygotowaniu tych prac uczestniczy cały zespół z firmy – wspólnie planujemy rozwój i strategię. Staram się wszystko, czego się uczę, przekazywać moim pracownikom.

Jednym z elementów programu jest pięciodniowe spotkanie wszystkich uczestników i trenerów VV Grow. W tym roku był to Dublin w Irlandii. Podczas tego pobytu mnóstwo czasu spędzaliśmy na wspólnych sesjach i warsztatach i pracowaliśmy nad swoimi projektami biznesowymi. Miałam okazję poznać kilkadziesiąt kobiet z całego świata, które tak jak ja,  prowadzą własny biznes. To było wyjątkowe i bardzo silne doświadczenie. Każda z tych kobiet zrobiła na mnie ogromne wrażenie – zarówno ich osobowości, jak i to, co robią zainspirowały mnie i dodały odwagi do dalszego działania. Poznałam też przedstawicieli Vital Voices z USA odpowiedzialnych za ten program.

 

Co było dla Pani największym zaskoczeniem i największą wartością z uczestnictwa w programie?

Największym zaskoczeniem było wspomniane spotkanie wszystkich uczestniczek w Dublinie. W Polsce nie mam możliwości poznania tylu osób z innych krajów. Możliwość skorzystania z tak różnorodnych, międzynarodowych doświadczeń była dla mnie bardzo ciekawa i inspirująca. Nie sądziłam, że aż tak wiele mogę wynieść dla siebie z doświadczeń kobiet mieszkających w Afryce czy w Azji. A jednak korzyści z rozmowy w tak różnorodnym gronie są nie do przecenienia.

Ze wszystkimi osobami mam cały czas kontakt – wspieramy się i pomagamy sobie wzajemnie w realizacji celów biznesowych, założonych do realizacji w programie. Vital Voices cały czas monitoruje ich realizację.  Pozytywnie zaskoczył mnie poziom wsparcia i wiary w uczestniczki programu ze strony trenerów. Chyba nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką wiarą w drugiego człowieka – wiarą w jego możliwości, ale też akceptacją jego ułomności i ograniczeń. Otrzymuję przyzwolenie do indywidualnego tempa rozwoju i odkrywania swojej drogi. To jest dla mnie bardzo mobilizujące.

 

Wspomina Pani o korzyściach płynących z różnorodności. Jak Pani zdaniem wygląda ta kwestia w polskich firmach?

Myślę, że Polska jest bardzo jednorodnym krajem i ciągle jeszcze mamy mało okazji do współpracy w zróżnicowanych zespołach – dotyczy to nie tylko narodowości, ale też wieku, niepełnosprawności, poglądów. Wydaje mi się, że mamy przed sobą długą drogę.  Wyraźnie poczułam to podczas spotkania w Dublinie. Mimo, że uważałam siebie za osobę bardzo tolerancyjną i otwartą odkryłam, jak wiele stereotypowych myśli i przekonań mam w swojej głowie. Jestem mamą niepełnosprawnego dziecka i wiem, co to znaczy czuć się wykluczonym czy innym. Jednak mimo tych osobistych doświadczeń dopiero w Dublinie odkryłam znaczenie słowa tolerancja i jak wiele dobrego tolerancja może wnieść do naszego życia i pracy. Polacy nie mają zbyt dużo doświadczeń w tym obszarze, choć ostatnio to się zmienia.

W trakcie programu dużo czasu poświęca się właśnie różnorodności i temu, jak dużo można skorzystać, kiedy czerpie się wiedzę i doświadczenie z różnych źródeł. Umiejętność uczenia się od innych, łączenia różnych faktów, przetwarzania ich i ulepszania jest moim zdaniem kluczową umiejętnością przyszłości. Dostrzeganie nauki, która płynie dla nas z doświadczeń  innych osób, pozornie zupełnie nie związanych z naszym obszarem działania, może prowadzić do niesamowitych odkryć. Możliwości i potencjał można znaleźć wszędzie, tylko nie każdy umie to dostrzec i zrobić z tego użytek.

 

Idea łączenia działalności biznesowej  z czynieniem dobra dla ludzi i świata – myśli Pani, że ten trend ma szansę zagościć na dobre w polskich firmach?

Mam nadzieję, że tak. Coraz więcej mówi się o tym, że ludzie potrzebują czuć sens wykonywanej pracy – a właśnie łączenie biznesu z konkretnymi działaniami na rzecz lokalnej społeczności czy otoczenia, ten sens może dać. Dla mnie ma to ogromne znaczenie – chcę aby moja praca przekłada się nie tylko na wynik finansowy firmy, ale wnosiła do życia coś więcej. Bardzo dużo się teraz mówi o tak zwanym social impact – społecznym wpływie, jaki biznes może mieć i ma na otaczającą rzeczywistość. Myślę, że jesteśmy dopiero na początku drogi i ta świadomość dbania o wspólne dobro, będzie stawała się coraz bardziej istotna. Duże organizacje widzą, że konsumenci coraz większą wagę przywiązują do tego, co prócz produktu czy usługi kojarzy się z marką. Wraz ze zwiększaniem się zamożności ludzi cena traci na znaczeniu, a zyskuje to, jaki ślad dana organizacja pozostawia po sobie na świecie.

 

Powiedziała Pani , że częścią tego programu jest dzielenie się zdobytą wiedzą i doświadczeniem  z innymi. Jak realizują tę ideę absolwentki programu i jak Pani planuje to zrealizować?

Mam wrażenie, że uczestniczkami tego programu celowo zostają osoby, które są liderami lokalnych społeczności, które dzielą się wiedzą i zachęcają innych do działania. Dzielisz się swoim doświadczeniem i wiedzą – na jednym nie zrobi to wrażenia, ale innego zainspirujesz do zmiany. I o to właśnie chodzi.

Wśród uczestniczek programu znalazła się pochodząca z Mongolii Khulan Davaadorj – założycielka marki kosmetycznej Lhamour. Jej firma eksportuje produkty do wielu krajów. Oprócz swojej działalności biznesowej Khulan zachęca i wspiera inne kobiety do zakładania firm. Jej przykład stał się inspiracją do tego, że w Mongolii – kraju, który utrzymuje się głównie z przemysłu wydobywczego – rząd zaczął dostrzegać potencjał w małych i średnich przedsiębiorstwach, które też mają szanse stać się istotną gałęzią gospodarki. Przed Khulan Davaadorj w języku mongolskim nie było nawet słowa przedsiębiorca.

 

Czego kobiety z Vital Voices Grow mogą się nauczyć od Polek, czego my możemy się nauczyć od kobiet z innego świata?

Wbrew pozorom wszystkie kobiety, niezależnie skąd pochodzą, są do siebie podobne i borykają się z podobnymi problemami: łączeniem obowiązków rodzinnych z zawodowymi, relacjami z partnerem, organizacją czasu pracy, przeciążeniem pracą, wiarą we własne możliwości. Uczestniczki programu miały okazję opowiedzieć o tym, jak sobie z tym radzą.  Okazało się, że każda z kobiet, która osiągnęła sukces, mogła liczyć na wsparcie swojego partnera. Myślę, że partnerstwo w związku jest bardzo istotne, jeśli mówimy o sukcesie zawodowym kobiet.

 

Dlaczego warto aplikować do takich i podobnych programów?

Gorąco zachęcam każdą kobietę przedsiębiorczynię do aplikowania. Nie da się przecenić tego, co można zyskać – kontakty, wiedza i najważniejsze: możliwość wymiany doświadczeń z podobnymi sobie kobietami. Potęga wsparcia oraz inspiracji do działania grupy jest fantastyczna. A dla kobiet myślących o exporcie swoich produktów czy usług, to szczególna okazja do zdobycia wiedzy i konsultacji na temat najróżniejszych krajów. W trakcie programu nawiązujemy przyjaźnie oraz tworzymy inicjatywy i projekty międzynarodowe. Bardzo zachęcam do spróbowania swoich sił i aplikowania. Jestem najlepszym przykładem tego, że nie trzeba być kobietą odnoszącą spektakularne sukcesy w biznesie, aby dostać się do programu. Rywalizacja jest duża, bo na jedno miejsce przypada blisko 20 osób, ale próbować warto.

 

Jakie ma Pani plany na przyszłość?

Oczywiście chcę zrealizować moje cele biznesowe, które założyłam sobie na początku programu VV Grow. Z pewnością będę kontynuowała działania na rzecz kobiet i równouprawnienia – to temat niezwykle mi bliski i wierzę, że kobiety i mężczyźni mogą na tym wiele zyskać. Szczególne miejsce w moim sercu zajmuje działalność społeczna – chciałabym ją promować i zachęcać innych do angażowania się w różne dla ludzi sprawy. Po powrocie z Dublina uruchomiłam akcję #DziałamSpołecznie, która zachęca i promuje osoby angażujące się społecznie. Potrzebujemy takich ludzi. Tą akcją chcę pokazać, że jest nas – tak zwanych społeczników – bardzo duża grupa, a działalność społeczna jest czymś wyróżniającym i nobilitującym każdego człowieka.

 

Vital Voices Grow Fellowship to roczny program wspierania rozwoju kobiet przedsiębiorczyń (małe i średnie przedsiębiorstwa) realizowany przez Vital Voices organizację założoną przez ówczesną Pierwszą Damę  Hillary Clinton. Celem programu jest rozwój przywództwa kobiet i ich biznesów, co pociąga za sobą wzrost zatrudnienia, rozwój gospodarczy oraz społecznie zmiany. W trakcie programu poprzez szereg seminariów i szkoleń on-line, coachingu oraz warsztatów grupowych uczestniczki rozwijają swoje umiejętności zarządcze i przywódcze. Uczą się jak efektywnie zarządzać swoim przedsiębiorstwem, inspirować innych i działać społecznie. Nabór do programu odbywa się w sierpniu każdego roku. Więcej informacji na www.vitalvoices.org/vvgrow.

Polski oddział Vital Voices realizuje szereg rozwojowych programów monitoringowych dla kobiet, więcej informacji na  www.vitalvoices.pl

Kid’s Time 2019 – FOTORELACJA

Właśnie dobiega końca 10 edycja Kid’s Time w Kielcach, na której i nas nie mogło w tym roku zabraknąć. Jak co roku szukamy inspiracji i nowych kontaktów, to także okazja do rozmowy z naszymi stałymi dostawcami, często jedyna w roku, gdy spotykamy się twarzą w twarz. W tym roku dodatkowo zwracałyśmy uwagę na firmy, z którymi mogłybyśmy nawiązać współpracę przy wyposażaniu Family Center.

Iście królewskie przywitanie na jednym ze stoisk wystawców

Te targi to niesamowite wydarzenie. Dorosły człowiek czuje się nagle jak dziecko w Disneylandzie, nawet taki który sam dzieci nie ma (na szczęście na targach nie robi się zakupów, bo te z nas, które dzieci mają mogłyby się nie wypłacić ;)). Sama część z zabawkami zajmuje 2 czy 3 ogromne hale, a do tego dochodzi ponad drugie tyle akcesoriów, wózków, ubranek czy mebli. Wspaniale patrzeć szczególnie na rodzime marki, produkujące i szyjące w Polsce z polskich materiałów – a tych widać coraz więcej.

Piękne stoiska naszych dostawców wyprawki – polskie marki Makaszka i Pink No More

ZABAWKA TARGÓW

Jak co roku bawiłyśmy się w wybór naszej prywatnej „zabawki targów”. Łatwo nie było, musiałyśmy przyjąć dodatkowe kryterium, wybrałyśmy więc zabawkę od naszego nowego potencjalnego dostawcy – pluszaka Fur Balls, który urzekł nas nie tyle swoim wyglądem (chociaż jest słodki), ale głównie – ideą. Kupujemy więc „brzydala” – skołtunione nie-wiadomo-co. Takiego jegomościa musimy w domu wykąpać, wyczesać i wysuszyć by ukazało się nam jego prawdziwe oblicze. Wspaniała idea. I pluszak słodziak. Czuję, że będzie hitem prezentów w tym roku :).

CO JEST W MODZIE?

Już od jakiegoś czasu obserwujemy wzrost popularności zabawek drewnianych, edukacyjnych i na targach też można było to zaobserwować. Znalazłyśmy kilka naprawdę ciekawych pomysłów do naszych przyszłych Family Center. Zwracałyśmy też uwagę na produkty, które wpasowałyby się do naszego Kącika Malucha i strefy Bobasa. Zarówno zabawki, klocki, jak i mebelki czy akcesoria do namiotu rodzica z maluszkiem. Wróciłyśmy zainspirowane, z torbą pełną nowych kontaktów i dobrym nastawieniem na kolejny sezon.

 

Family Center – dlaczego go potrzebujesz

Wizyta u lekarza o 13? Ważne spotkanie o 16:30? Rekolekcje w szkole? Niania nawaliła? Są dni, gdy szkoła czy przedszkole jest nam nie po drodze lub nie możemy do niej dojechać. Są jednak takie sytuacje, gdy do pracy trzeba przyjść i tak. A każdy rodzic wie, że praca z dzieckiem „pod biurkiem” do najłatwiejszych nie należy. No i nie każdy pracodawca czy współpracownik patrzy przychylnym okiem na mały huragan, w który wcześniej czy później zmieni się dziecko, znudzone rysowaniem przy rodzicielskim biurku.

W odpowiedzi na ten problem na całym świecie pojawiać zaczęły się tzw. Family Center. To punkty doraźnej, dziennej opieki nad dziećmi. Zlokalizowane w centrach biznesowych, w dużych biurowcach skupiających wiele firm. Są ciekawym rozwiązaniem alternatywnym dla przedszkola firmowego, na które nie zawsze jest przestrzeń czy zapotrzebowanie.

ZALETY FAMILY CENTER

Przede wszystkim – taki punkt opieki doraźnej to rozwiązanie dla każdego właściwie pracownika posiadającego dziecko w wieku powyżej 2 roku życia. Nieważne czy to przedszkolak czy nastolatek, dla każdego znajdzie się przestrzeń, w której bezpiecznie i w ciekawy sposób spędzi czas oczekiwania na rodzica.

Dostępność „od ręki” to kolejne element ważny dla pracownika  – dzięki dedykowanemu panelowi online każdy rodzic może zapisać dziecko do Centrum na wybrany dzień nawet w środku nocy, gdy okaże się że niania się właśnie rozchorowała albo wypadło mu ważne spotkanie.

Dalej – niskie koszty. Firma ponosi wyłącznie koszty abonamentu, a w nim określonej ilości godzin, z których skorzystać będą mogli w danym miesiącu pracownicy. Nie ma potrzeby dużej inwestycji, z jaką wiąże się chociażby firmowe przedszkole. Dzięki formule otwartej – w centrach biznesowych z abonamentów korzystać może kilka firm. Mamy możliwość rozłożenia kosztów, a finalny koszt dla jednego pracodawcy nie jest wysoki.

Nie można też zapomnieć o aspekcie wizerunkowym. Firma, która udostępnia taką metodę doraźnej opieki nad dziećmi staje się dla potencjalnych pracowników atrakcyjnym miejscem pracy. Dodatkowo pracodawca też zyskuje – mniejszą absencję, większe zaangażowanie pracowników.

KTO TO ROBI?

Takie Family Center otworzyła między innymi w ostatnim czasie firma Philip Morris International w Monachium. Firma umożliwia swoim pracownikom korzystanie z Family Office w sytuacjach, w których nie mają opieki nad dzieckiem. Gdy muszą wykonać pracę na dany dzień, a z jakiegoś powodu nie mogą lub nie chcą skorzystać z opcji pracy z domu. O podobnym rozwiązaniu, które wprowadziło Dentsu Aegis pisałyśmy już tutaj.

 

GDZIE NASZE FAMILY CENTER?

Zainteresowanie tym tematem jest na polskim rynku coraz większe. I tutaj pojawiamy się my.  Wychodząc mu naprzeciw zamierzamy w najbliższym czasie otworzyć Family Center w największych centrach biznesowych w Warszawie. Chcesz mieć takie miejsce w swoim budynku? Odezwij się do nas!

Prezenty… IDEALNE

Są takie okresy w roku, gdy w głowach większości z nas przewija się jedno słowo – prezenty. W okresach świątecznych w sklepach i galeriach handlowych roi się wprost od czekoladowych figurek i paczek wypełnionych słodyczami. Czy to Boże Narodzenie czy Dzień Dziecka, czekolada jest „na topie”. Jednak już od pewnego czasu zarówno dietetycy, jak i blogerzy czy influencerzy głośną trąbią o szkodliwości nadmiaru cukru w diecie dzieci. Szokujące było dla mnie szczególnie zestawienie jednej z blogerek pokazujące zawartość cukru w paczce świątecznej dla dziecka, którą otrzymał od pracodawcy jeden z czytelników. Ponad 2 kilo cukru w jednym pudle, a dzieci, jak dobrze wiemy, potrafią „rozpracować” taką paczkę w kilka dni.

Co w takim razie ZAMIAST?

Na szczęście (i zdrowie ;)) nasze i naszych dzieci od kilku już lat widać wśród pracodawców trend odchodzenia od paczek pełnych cukierków na rzecz innego rodzaju świątecznych prezentów. Oczywiście można wręczyć każdemu pracownikowi bon podarunkowy. Jednak z badań i publikacji już od dłuższego czasu wynika, że benefity pozapłacowe są dla pracowników zdecydowanie bardziej atrakcyjne, a przy okazji takie np. paczki świąteczne można wykorzystać jako narzędzie PRowe. Poza tym rozdawane podczas np. rodzinnej imprezy mikołajkowej wzbudzają w dzieciach i rodzicach zdecydowanie więcej emocji.

Tu jednak pojawia się problem, jak wybrać idealne prezenty, które faktycznie ucieszą dzieci? Rozdawanie pluszaków aka zbieraczy kurzu też nie należy do najlepszych pomysłów, co zatem wybrać, żeby pasowało i dla maluchów, i nastolatka? Opcji jest kilka, wszystko zależy od wielkości organizacji i budżetu. Ważne, aby maksymalnie jak to możliwe dopasować prezenty do grup wiekowych czy każdego dziecka.

Gotowe rozwiązanie na wyciągnięcie ręki

My już od kilku lat proponujemy naszym klientom dedykowane aplikacje, w których każdy pracownik sam wybiera konkretny prezent dla swojego dziecka, który następnie zostaje wysyłany dziecku do domu lub wręczony podczas imprezy rodzinnej czy na firmowym kiermaszu.

Co więcej, paczki mogą być nie tylko mikołajkowe. Może to być prezent na Dzień Dziecka, może być wyprawka dla noworodka (o której pisałyśmy już tu i tu). Dalej może to w końcu być wyprawka dla pierwszoklasisty. Zasadniczo cele są te same: po pierwsze ucieszyć dziecko. Po drugie, co może nawet ważniejsze z perspektywy pracodawcy i pracownika – odciążyć budżet pracowników w trudniejszych okresach w roku, gdy wydatki się nie kończą. O tym jak finansować takie paczki i jakie koszty ponosi zarówno pracodawca, jak i pracownik chętnie opowiemy zainteresowanym. A może chcecie o tym przeczytać?

 

 

Work-life balance na świecie

Piszemy często o work-life balance i sposobach jego implementowania w firmie. Warto  przyjrzeć się więc temu zjawisku na świecie. Okazuje się, że OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) już się tym zajęło  i przygotowało raport na ten temat, szeregując państwa w których WLB funkcjonuje najlepiej.

ALE JAK ZMIERZYĆ WORK-LIFE BALANCE?

Dla każdego człowieka oznacza on coś innego, trudno więc przyjąć obiektywny wskaźnik, którym można by go zmierzyć na Świecie. OECD przyjęło zatem najbardziej obiektywny z możliwych wskaźnik –  liczbę godzin. I tak wzięto pod uwagę procent pracowników spędzających w pracy „długie godziny” (rozumiane jako 50- i więcej godzinny tydzień  pracy), a także czas poświęcany każdego dnia na „odpoczynek” – w tym hobby, czas na sen i jedzenie, a także po prostu „czas wolny”.

ROZWIĄZANIA PRAWNE

W niektórych krajach wprowadzono nawet przepisy prawne mające na celu aktywne promowanie równowagi praca-życie:

  • We Francji wprowadzono przepis pozwalający pracownikom na wyłączenie maila służbowego w godzinach, kiedy przebywają poza biurem
  • UE wydała dyrektywę dotyczącą godzin pracy, która wymusza na państwach członkowskich wprowadzenie maksymalnie 48-godzinnego tygodnia pracy, wliczając w to nadgodziny
  • Ilość dni ustawowo wolnych od pracy różni się zależnie od kraju – Na największą ilość dni wolnych od pracy czasu mogą liczyć Finowie. Przysługuje każdego roku ustawowe prawo do 30 dni urlopu (płatnego), 14 dni świątecznych oraz gwarancja wszystkich sobót i niedziel wolnych. Mniej o 4 dni wolne mają Francuzi i Hiszpanie – mogą się pochwalić 22 dniami urlopu oraz 14 dniami świątecznymi. Dodatkowo z okazji ślubu Hiszpan może liczyć na 15 dni wolnego. Do zadowolonych mogą zaliczyć się także Szwedzi. Pracodawca musi udzielić im 25 dni urlopu pełnoetatowemu pracownikowi. Polacy również nie mogą narzekać – 20 lub 26 dni urlopu płatnego  i 13 dni ustawowo wolnych od pracy.

GDZIE WORK-LIFE BALANCE DZIAŁA NAJLEPIEJ?

Według OCED ranking układa się w następującej kolejności:

  1. Holandia
  2. Dania
  3. Francja
  4. Hiszpania
  5. Belgia
  6. Norwegia
  7. Szwecja
  8. Niemcy
  9. Rosja
  10. Irlandia

Organizacja wskazała też kraje gdzie sytuacja ma się najgorzej:

  1. Turcja
  2. Meksyk
  3. Izrael
  4. Korea
  5. Japonia
  6. Islandia
  7. RPA
  8. Australia
  9. USA
  10. Nowa Zelandia

Oczywiście OCED zajmuje się badaniem również innych czynników i oceną krajów członkowskich pod ich kątem, work-life balance jest tylko jednym z nich. Jednak nie ulega wątpliwości, że zapewnienie tej równowagi i możliwości korzystania z życia poza pracą jest ważnym aspektem życia, stąd podlega częstym analizom, a zapewnienie możliwie dobrych warunków do korzystania z niego jest również  obowiązkiem ustawodawcy, czego świadomość widać w ustawodawstwie coraz większej ilości państw oraz w dyrektywach i zarządzeniach organizacji i instytucji.

 

(artykuł na podstawie tekstu „What Work-Life Balance Looks Like Around the World” autorstwa Wanda Sealy, Fairygodboss)