Inspiracje Raporty Analizy

Tutaj publikujemy wyniki analiz, badań i opracowań, które dotyczą wlb, wellbing, wfb.

Jak przygotować się na LOCKDOWN

„Lock down” to sformułowanie, które znają już wszyscy. Od ponad roku występuje w naszym słowniku równie często jak słowa: pandemia, kwarantanna, wirus, czy covid. Nikt z nas nie musi już sprawdzać znaczenia tych słów, które z języka angielskiego oznaczają wymóg pozostania przez ludzi tam gdzie mieszkają ze względu na wysokie ryzyko zagrożenia życia lub zdrowia. 

Czy lockdown jest przesądzony?

Dzisiaj pewnie każdy zadaje sobie pytania czy czeka nas kolejne zamknięcie a co ważniejsze jak damy sobie z tym zamknięciem radę? Dzisiaj nie pytamy już czy lockdown będzie wprowadzony tylko kiedy i w jakiej formie. Po pierwsze musimy sobie zdać sprawę, że w różnych regionach polski lockdowny, które są zapowiadane przez lekarzy i ekspertów, będą miały różny stopień nasilenia. Będzie on uzależniony od liczby zakażonych oraz zaszczepionych. Oczywiście zakres lockdownu pewnie będzie się różnił od tych, które już były wprowadzane w zeszłym roku, natomiast niewątpliwie w jakimś stopniu dotknie on nas wszystkich. Pojawią się zatem pytania jak przygotować się na kolejne zamknięcie różnych sfer naszego życia i czy w ogóle możemy się na to przygotować?

Jasna strona mocy

Zanim wpadniemy w pesymistyczny ton warto znaleźć jasne strony obecnej sytuacji. Czym różni się nadchodzący Lockdown od poprzednich? Po pierwsze praca, pracodawcy przyzwyczaili się już do myśli o całkowitej lub częściowej pracy zdalnej, w niektórych branżach, widać że taki model działa a procedury na wypadek takiej sytuacji są już w korporacjach i mniejszych firmach ustalone. Inna sfera to gastronomia, restauracje w dużej mierze dodały opcję dowozu jedzenia do domu, a w branży odzieżowej odsetek zamówień online w trakcie pandemii widocznie się zwiększył. Kolejną rzeczą, która odróżnia nadchodzące zamknięcie od poprzednich jest nasza świadomość jak funkcjonować w takiej rzeczywistości.

Dzisiaj trudno będzie znaleźć osobę, która nie ma w samochodzie płynu do dezynfekcji czy zapasowych maseczek w torebce. Nasza świadomość oraz wiedza jaką nabyliśmy przez ostatnie półtora roku dotycząca zachowywania dystansu i innych zasad bezpieczeństwa będzie nieoceniona. Musimy jednak zadać sobie pytanie, czy w takim razie nie mamy się co przejmować i po prostu przyjąć do wiadomości nadchodzące kolejne zamknięcie?

Ostatni dzwonek na działanie

Przede wszystkim pracodawcy, którzy nie przygotowali jeszcze całkowicie swoich pracowników do pracy zdalnej teraz mają na to ostatni dzwonek. Poniższy artykuł jest właśnie temu poświęcony.

https://outsourcing-it.com.pl/jak-przygotowac-firme-na-kolejny-lockdown/.

Wymiana komputerów ze stacjonarnych na laptopy czy zadbanie o elektroniczny obieg dokumentów jest w tej chwili koniecznością. Koniecznością jest nie tylko zadbanie o sprzęt pracowników, którzy być może będą musieli całkowicie pracować zdalnie, ale również zadbanie o ich organizację pracy. Na początku pandemii podczas dnia pracy zespołu przewijały się zazwyczaj dwa scenariusze, pierwszy to ciągłe, nieustające spotkania na zoomie, które miały na celu kontrolę tego jak nasz pracownik pracuje.

Drugi scenariusz to pozostawienie pracownika samemu sobie co powodowało chaos, dezinformację lub całkowity brak przepływu informacji w zespole. Dzisiaj jest ten czas aby ustawić pracę zespołu w taki sposób aby nie zmuszać pracownika do ciągłych spotkań i pozostawić mu czas na faktyczną pracę, ale również ustawić system spotkań online raz dziennie lub raz w tygodniu, (co oczywiście zależne jest od charakteru wykonywanej pracy) tak aby pracownik miał poczucie bezpieczeństwa i wiedzę na jakim etapie są realizowane w jego zespole projekty.  

Przymusowe zamknięcie …

Oprócz przygotowywania firmy na czas lockdownu musimy również przygotować sami siebie. Badania wskazują, że zamknięcie działa spustoszenie w psychice zarówno dorosłych jak i dzieci. Niemożność spotkania się z rodziną i przyjaciółmi, niepewność co do tego jak będą wyglądały kolejne miesiące powoduje zwiększona ilość depresji oraz innych chorób o podłożu psychicznym. Jak sobie z tym radzić? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Najważniejsze to przyznać się przed samym sobą, że nie radzimy sobie z obecną sytuacją.

Wsparcie psychologiczne – wymysł czy potrzeba?

Drugi krok to poszukanie pomocy, wsparcie terapeuty, psychologa lub coacha może okazać się nieoceniona. Warto też poprosić o takie wsparcie naszych pracodawców. Coraz częściej wśród benefitów dla pracowników oferowane jest właśnie takie wsparcie i to nie tylko dla osób zatrudnionych w danej firmie, ale również dla najbliższej rodziny. Na szczęście temat zdrowia psychicznego powoli przestaje być tematem tabu, a ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę, że nie tylko oni borykają się ze stresem a nawet strachem związanym z sytuacją pandemiczną.   

Jaka czeka nas jesień, tego nie wiemy. Warto jednak pomyśleć o przygotowanie się na najgorszy scenariusz jakim może być pełen lockdown, a następnie pozytywnie się zaskoczyć gdy taki nie zostanie wprowadzony.

Pod ciągłą oceną – WOMAN SHAMING

            Stale jesteśmy poddawani ocenie co jest częścią naszego zawodowego życia. Weryfikowana jest nasza wiedza, umiejętności, zdolność osiągania celów. Chodzimy na egzaminy i rozmowy ale czy krytyka nie wymyka się niektórym osobom spod kontroli? Nie raz słyszałyśmy: za mocny masz makijaż, twoje dziecko źle siedzi przy stole; za dużo pracujesz, cierpią na tym dzieci; źle wyglądasz – robiłaś ostatnio badania; nie masz jeszcze dzieci; tak długo jesteście razem i bez ślubu.

WOMEN SHAMING? Co to właściwie oznacza?

Może jeszcze nie wiesz, że WOMEN SHAMING to krytykowanie lub zawstydzanie kobiet przez otoczenie. W łagodniejszej formie polega na przekazywaniu im przez otoczenie swojej opinii, porad lub oceny ich działań i zachowania, bez pytania o zgodę.  Zapewne i tego doświadczyłaś.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie Clue PR pt. Women Shaming | Kobiet-ocenianie 2020 wynika, że aż 63% kobiet albo bezpośrednio doświadczyło tego zjawiska albo doświadczyła tego kobieta z bliskiego otoczenia. Głównie krytyka dotyczy takich obszarów jak nasza cielesność (73%), wygląd fizyczny, macierzyństwo (70%), styl ubierania się oraz makijaż (65%) i wybory życiowe (66%).

Kto jest sprawcą a kto zbawcą?

Najciekawsze jest jednak to, że same sobie gotujemy ten los. Głównymi naszymi „oprawcami” nie jest kto inny jak druga kobieta – mama i przyjaciółka. Również mężczyźni nie są dla nas łaskawi. Na drugim miejscu spośród osób pozwalającym sobie na krytykanckie uwagi jest właśnie mąż (47%).

WOMEN SHAMING nie jedną ma twarz.

Respondentki raportu doświadczają w większości złośliwych komentarzy, są słuchaczami „cioć dobra rada” lub uwag odnoszących się do siebie: „ja na Twoim miejscu…”; „ja w twoim wieku”. Co ciekawe, aż 81% uczestniczek badania tego wszystkiego doznaje „twarzą w twarz” czyli podczas bezpośredniego kontaktu.

Jak sobie z tym radzimy? Czy szukamy wsparcia?

Głównie krytyka osłabia naszą samoocenę, obniża nastrój, bardziej krytycznie podchodzimy do siebie, demotywuje, czujemy bezradność i bezsilność , nie mamy bowiem sposobu na radzenie sobie z tym zagadnieniem.

Dysproporcje

Wiele kobiet ma poczucie ogromnej dysproporcji w oczekiwaniach wobec kobiet i mężczyzn (68%) a aż 67% kobiet uważa, że są poddawane ciągłej ocenie.

Na koniec załączam wypowiedź jednej z respondentek:

Uważam, że otoczenie wymaga od kobiet zbyt wiele. Oceniają je często w paskudny sposób, w jaki nie powinni. Moja córka i mąż też mnie krytykują. Uważam bardzo często, że są niesprawiedliwi wobec mnie. Myślę, że nie mają do tego prawa, ani podstawy. W pewnych kwestiach mają rację, ale czy powinni to w taki sposób przedstawiać? Sądzę, że nie. Lecz uważam, że w każdej krytyce w pewien sposób jest trochę prawdy. Uważam, że kobiety nie powinny się przejmować opinią i oceną innych ludzi. Każdy niech żyje tak jak chce.

Jeśli chcesz więcej dowiedzieć się na temat WOMEN SHAMING posłuchaj na naszym kanale Keep the Balance in Shape odcinek podcast’u z Martą Bierca oraz Alicją Wysocką – Światłą autorkami raportu „Women Shaming |Kobiet-ocenianie 2020”.

https://tiny.pl/9h5px

Sztuka Odpoczywania

CZY ODPOCZYWANIE JEST WAŻNE?

Oczywiście, że TAK. Odpoczynek i regeneracja zwiększają naszą produktywność, możliwości percepcyjne a także zapamiętywanie.

W 2016 roku zostało przeprowadzone największe do tej pory badanie dotyczące odpoczynku.

Autorką The Rest Test jest Claudia Hammond.

Stworzyła i przeprowadziła badanie we współpracy z Durham University. W badaniu wzięło udział ponad 80 tys. osób ze 134 krajów.

Efektem badania jest m.in. lista najlepszych sposobów na odpoczywanie. Zanim ją przedstawię najpierw chcę Was skłonić do refleksji nad tym w jakich czasach żyjemy i z jakiego powodu zwiększenie swojej uważności wokół odpoczynku jest ważne.

TIME SICKNESS

W 1982 r amerykański lekarz Larry Dossey ukuł pojęcie Time Sickness – choroba niedoczasu. Posłużył się nim aby opisać obsesyjne przekonanie, że „czas ucieka, jest go za mało i trzeba pędzić coraz szybciej aby dotrzymać kroku”.

Dziś cały świat cierpi na niedoczas. Wszyscy wyznajemy kult prędkości. Wszystko i wszyscy znajdują się pod presją, by przyspieszać.

Brytyjski psycholog Guy Claxton uważa, że pośpiech stał się naszą drugą naturą.

„Wykształciliśmy wewnętrzną psychologię prędkości, oszczędzania czasu i maksymalizowania skuteczności. Nasila się to z każdym dniem”.

W miarę jak pędzimy przez życie, faszerując zajęciami każdą godzinę , naginamy własne możliwości aż do punktu, w którym coś musi pęknąć.

Szybkość to nie tylko coś złego. W gruncie rzeczy szybkość pomogła zmienić nasz świat w cudowny i wyzwalający sposób.

Kto chciałby żyć bez internetu lub samolotów?

Problem polega na tym, że nasza obsesja by ciągle robić więcej i więcej w coraz krótszym czasie, zaszła za daleko. Stała się UZALEŻNIENIEM!

Nie wyrabiasz się z pracą? – załóż sobie szybszy internet

Brak ci czasu na książkę? – zapisz się na kurs szybkiego czytania

Dieta nie działa? Zrób sobie liposukcję

Nie masz czasu gotować? – kup sobie termomix 😉

Nie masz czasu czytać dzieciom na dobranoc – czytaj mu bajki jednominutowe.

KONSEKWENCJE PSYCHICZNE

 „Kiedy rzeczy dzieją się zbyt szybko nikt nie może być niczego pewien, nawet samego siebie”

Milan Kundera autor książki „Powolność”

Kundera twierdzi, że szybkość pomaga nam odciąć się od grozy i pustki współczesnego świata.

Narzucanie sobie zbyt dużej ilości zadań i wypełnianie kalendarza po brzegi sprawiają, że jesteśmy mało produktywni. Jesteśmy podatni na choroby, błędy i jesteśmy nieszczęśliwi.

Gabinety lekarskie są pełne osób dotkniętych – bezsennością, migrenami, nadciśnieniem, astmą, problemami żołądkowymi, bólami kręgosłupa.

Powszechna jest tzw. „niedoczynność urlopowa” – czyli niechęć do brania porządnego urlopu wypoczynkowego. Badanie przeprowadzone przez firmę REED wskazuje, że wśród 5 tys. przebadanych pracowników  60% zadeklarowało, że nie wykorzystali w pełni przysługującego im urlopu.

Czy znane jest Wam określenie KAROSHI?

To śmierć z przepracowania i jestbezpośrednio powiązana ze słynnym Kamei Shiji.

Był maklerem  giełdowym robiącym karierę zawodową w zawrotnym tempie. Pracował po 90h tygodniowo. Firma, w której był zatrudniony wychwalała go pod niebiosa i dawała jako przykład do naśladowania.  W 1990 r. nagle zmarł na zawał serca – miał 26 lat. (!!)

Czy nam się to podoba czy nie, ludzki umysł został zaprojektowany tak, by pędzić. Niebezpieczeństwo daje nam kopa, a napływ danych sensorycznych wyzwalanych przez szybkość pulsuje i podnieca, uderza do głowy. Szybkość powoduje uwolnienie dwóch związków chemicznych – adrenaliny i noradrenaliny.

Wiele osób aby dotrzymać tempa nowoczesnemu światu sięga po środki  pobudzające np. takie jak kokaina.

NUDA

To słowo, które jest nowoczesnym wynalazkiem. Wystarczy, że znikną wszystkie narzucone zewnętrznie zajęcia a już zaczynamy w panice wypatrywać czegoś, co pozwoli nam wykorzystać ten czas.

Kiedy ostatnio widzieliście w poczekalni albo w tramwaju kogoś kto jednie wyglądał przez okno? Teraz prawie wszyscy patrzą w telefony.

Nasze dzieci nie potrafią spędzać czasu na nic nie robieniu i doskonale pokazują nam jak ilość narzuconych im zadań, sprawiają, że nie potrafią już bez tego funkcjonować.

FAST THINKERS

Pewien francuski socjolog ochrzcił nas mianem „Fast thinkers”. To ktoś kto bez sekundy zastanowienia potrafi udzielić gładkiej odpowiedzi na każde pytanie.

Takie osoby liczą się najbardziej w obecnym świecie.

Trawi nas tak zajadła niecierpliwość, że – jak to ujęła dowcipinie aktorka i pisarka – Carrie Fisher – „nawet natychmiastowa gratyfikacja nie jest wystarczająco natychmiastowa”.

To nastawienie częściowo tłumaczy naszą chroniczną frustrację, która czai się pod powierzchnią naszego życia.

Wrogiem staje się każdy człowiek lub rzecz lub zjawisko, które staną nam na drodze.

Korki – agresja, ktoś powolny w kolejce, ktoś kto nam zajedzie drogę i nas przyblokuje czy nawet nasze dzieci, które akurat zainteresowały się jakąś zabawką gdy powinniśmy wychodzić.

Konsekwencje naszej obsesji szybkości to – wściekłość. Na drodze, w samolocie, w biurze, w domu.

REFLEKSJA

Opowiadam o tym po to aby pokazać Wam w jakim świecie żyjemy i aby zachęcić Was do refleksji nad tym stanem.

Taka świadomość jest pierwszym krokiem do poszukiwania drogi zwolnienia dla siebie.

Jest to swoista zachęta do wzięcia udziału w ruchu powolnościowym – zwolnienie to pierwszy krok do ODPOCZYNKU, do poszukiwania dla siebie sposobu na luz i na regeneracje.

BĄDŹCIE SZYBCY GDY SZYBKOŚĆ JEST WSKAZANA, BĄDŻCIE POWOLNI, GDY SYTUACJA WYMAGA POWOLNOŚCI.

POSTARAJCIE SIĘ W ŻYCIU ODNALEŹĆ TO CO MUZYCY NAZYWAJĄ TEMPO GIUSTO (WŁAŚCIWE TEMPO).

Życie powoli oznacza sprawowanie kontroli nad rytmem własnego życia. Człowiek sam podejmuje decyzje jak szybko chce postępować w danej sytuacji.

CZYM JEST ODPOCZYWANIE?

Aby było jasne – odpoczywanie to nie to samo co spanie!

Odpoczywamy wtedy gdy podejmujemy świadomą decyzje, że chcemy odpoczywać, robimy to intencjonalnie. Wtedy się wyłączamy, nic nas nie gna, do niczego nie dążymy, wyłączamy naszą agendę.

Granica pomiędzy pracą a odpoczynkiem zatarła się szczególnie w ostatnim czasie kiedy pracujemy z domów. Wcześniej mieliśmy naturalną granicę pomiędzy tymi dwoma obszarami.

Winę za to ponosi nie tylko pandemia ale również rozwój technologii. Wszechobecny internet i zasięg. Można się z nami skontaktować w każdym momencie, o każdej porze dnia.

Bardzo łatwo dajemy się wciągnąć w ilość zadań, która nam się pojawia.

JESTEM BARDZO ZAJĘTA/Y

Bycie „zajętym” to rodzaj statusu. Lubimy być zajęci.

Gdy ktoś nas pytanie „Co słychać?” Odpowiadamy „Ojoj, jestem taka zajęta.” To jest równoznaczne z „Jestem ważna, tyle rzeczy mam do zrobienia”. Funkcjonuje dziwne przekonanie, że zajęci ludzie są lepsi, mają wyższy status.

Nie dajemy sobie pozwolenia na odpoczywanie, na zatrzymanie się czy też na dłuższe przerwy.

Liczne badania dowiodły, że nawet krótkie 2 minutowe przerwy np. co 30 minut mogą zdziałać cuda dla naszego stanu umysłu i poprawy Wellbeingu.

TOP 10 NAJLEPSZYCH SPOSOBÓW NA ODPOCZYWANIE

Wynikiem The Rest Test była właśnie lista najlepszych sposobów na odpoczywanie. Czyli takich aktywności, w których nasz mózg regeneruje się w najbardziej efektywny sposób.

  1. Czytanie
  2. Obcowanie z naturą
  3. Bycie samemu
  4. Słuchanie muzyki
  5. Nic nie robienie
  6. Spacerowanie
  7. Ciepły prysznic lub kąpiel
  8. Daydreaming
  9. Oglądanie TV
  10. Medytacja/Mindfullness

Warto zwrócić uwagę na to, że wszystkie te aktywności zakładają, że wykonujemy je sami. Jednoznacznie udowadnia to, że aby właściwie odpocząć potrzebujemy takiego czasu kiedy jesteśmy całkowicie sami ze sobą, potrzebujemy zrobić sobie przerwę od innych ludzi. Nawet ekstrawertycy podawali bycie z innymi na 20 miejscu.

Wybierzcie sobie więc 2 lub 3 aktywności z powyższej listy i zaplanujcie minimum 15 minut każdego dnia na każdą z nich. Już po niedługim czasie będziecie mogli zaobserwować spektakularne efekty.

Zmiana pracy w pandemii – czy jest to możliwe?

Ostatnich kilka lat przed pandemią były to lata rynku pracownika. Następnie przyszedł tak często już przywoływany przez nas początek roku 2020, który przeorganizował nie tylko nasze życie prywatne, ale także i zawodowe. Wielu pracowników straciło swoje stanowiska pracy i na pewno nie musimy daleko się rozglądać, by potwierdzić tezę. Każdy z nas zna kogoś, kto doświadczył podobnej trudności. Powstają więc pytania, czy wciąż mamy rynek pracownika? Czy chętnie zamienilibyśmy obecnie pracę? Czy warto podejmować takie ryzyko w tych niepewnych czasach?

Na początku musimy przyjąć pewną perspektywę, branża gastronomiczna, turystyczna, rozrywkowa i usługowa ucierpiały w największym stopniu poprzez przedłużające się lockdown-y, a w konsekwencji pracownicy tych branż również przeżywają największy kryzys. Prowadzi to do przebranżowienia się lub przyjmowania strategii przetrwania z miesiąca na miesiąc.

Jednak czy w szerszej perspektywie wygląda to podobnie? Czy boimy się zmienić pracę? Otóż z badań przeprowadzonych na początku roku 2021 przez portal pracuj.pl wynika, że 9 na 10 badanych byłaby gotowa zmienić swojego pracodawcę. Jest to niezwykle wysoki wynik. Aktywni zawodowo ludzie wciąż poszukują nowej pracy, a co za tym idzie nowych wyzwań i możliwości rozwoju u nowych pracodawców.

Przejdźmy do perspektywy mikro. Z prywatnego doświadczenia wiem, że zmiana pracy w trakcie pandemii jest możliwa, co więcej moje najbliższe otoczenie potwierdza tę tezę. 10 na 16 osób z mojej paczki znajomych zmieniło pracę w ciągu ostatniego roku – z czego jedna zrobiła to dwukrotnie. Oczywiście dane te nie są odzwierciedleniem całego rynku pracy. Po pierwsze dlatego, że wszyscy są z jednej grupy wiekowej. Po drugie, ponieważ nie przedstawiamy wszystkich możliwych branż. Odzwierciedla to tylko fakt, że jest to możliwe i, że ludzie podejmują takie wyzwanie.

Pojawia się dalej pytanie, co zachęca nas do zmiany pracy? Część z nas zmienia pracę bo pandemia stworzyła okazję na przebranżowienie się, a inni, ponieważ przy pracy zdalnej pokazały się nowe możliwości i miejsca, które wcześniej były dla nich niedostępne z racji lokalizacji. Motywów zmiany pracy jest prawdopodobnie tyle samo ile pracowników decydujących się na ten krok. Tutaj znowu z pomocą przychodzi nam raport pracuj.pl, z którego wynika że wciąż najważniejszym powodem jest propozycja wyższego wynagrodzenia.

Nie można jednak zapomnieć o drugim ważnym powodzie, tak samo często wymienianym jako motywator do zmiany pracy jak i powód dla którego nie podejmujemy tego ryzyka, a mianowicie – stabilne i bezpieczne zatrudnienie. Branża turystyczna przez ostatni rok nie dawała takiego bezpieczeństwa i wielu pracowników siłą rzeczy musiała zmienić pracę (i niekoniecznie mówię tu o zwolnieniach).

Na koniec warto się więc zastanowić : zmieniać czy nie zmieniać pracę w trakcie trwania pandemii? Wiele artykułów, znajomych czy rodzina będzie nam dawała rady w tym zakresie, które niejednokrotnie będą się wykluczać. Jaka jest moja rada? Moja odpowiedź jest iście prawnicza, a mianowicie: To zależy. Zależy od każdej indywidualnej sytuacji życiowej, od sytuacji w danej branży, w której jesteśmy zatrudnieni, miasta w którym pracujemy i wielu, wielu innych czynników. Moje doświadczenie mówi, że jeśli wystarczająco dobrze się poszuka, na pewno znajdziemy miejsce dla którego zdecydujemy się zmienić pracę, jeśli oczywiście jesteśmy faktycznie zdecydowani aby to zrobić.

Czy to pandemia czy nie, zmiana pracy zawsze będzie się wiązać z większym lub mniejszym ryzykiem, a co za tym idzie, z niepewnością. Jeśli więc zaświta nam w głowie myśl o zmianie pracy myślę, że warto rozważyć czy na pewno tego chcemy. Gdy jednak odpowiemy sobie na to pytanie twierdząco, to znaczy, że czas na poszukiwanie nowego pracodawcy, bo oni wciąż zatrudniają.

Kalendarz adwentowy… inaczej

Chyba w każdym domu chociaż raz zagościł klasyczny kalendarz adwentowy – czyli tekturowe pudełko z oznaczonymi numerami malutkimi czekoladkami. W założeniu ma odliczać dni Adwentu, czyli w Kościele katolickim okres oczekiwania na Święta Bożego Narodzenia. Jednak, jak to bywa często, te okres już dawno nie przynależy wyłącznie do tradycji kościelnych, tak jak samo Boże Narodzenie stało się Gwiazdką, okazją do spotkań rodzinnych i spędzania wspólnie czasu nie tylko wśród Katolików.

To jaki kalendarz adwentowy?

Tak jak wiele innych przyniesionych z Zachodu tradycji, tak też kalendarz adwentowy w ostatnich latach przeżywa w Polsce rozkwit. Czekoladki z okienek to już nie jedyny sposób odliczania do Gwiazdki. Trudno się zresztą dziwić, zwykle nie są nawet smaczne ;). W tej chwili na rynku dostać można przeróżne klasyczne kalendarze w udoskonalonej wersji. I tak większość koncernów produkujących słodycze sprzedaje kalendarze z cukierkami, batonikami i przysmakami – cenowo znacznie droższe niż 5-10 zł za klasyczne okienka, za to zjadanie ich to czysta przyjemność :).

To co ciekawego można zaobserwować, to że nie tylko słodycze pojawiają się w „jadalnych” wersjach kalendarzy. (Takie rzeczowe to cały osobny temat, ale o tym za chwilę :)). Można więc kupić kalendarz z bakaliami, muesli, kalendarz z przekąskami… Dla starszych amatorów tej atrakcji znajdą się kalendarze z herbatą a nawet… wersje alkoholowe. Czyli dla każdego coś miłego.

Bakaliowy MIXIT
Kalendarz z winem, niemieckie Aldi
Sephora, 24 kosmetyki

A gdyby tak nie zjadać tych okienek?

Cały osobny rynek powstał dla tych, którzy z jakiegoś powodu odrzucają jadalny kalendarz adwentowy, a wolą postawić na gadżety czy prezenty. I tak największe koncerny zabawkowe wypuszczają zestawy klocków podzielone na okienka (poszukajcie Lego, PlayMobil). Firmy kosmetyczne tworzą zestawy wypełnione miniaturami swoich produktów. Mamy kalendarze z perfumami, gadżetami do malowania paznokci, akcesoriami do włosów… Nawet Harry Potter ma już swój własny kalendarz!

Kalendarz Lego City

Zrób to… sam!

Świetnym pomysłem, szczególnie jeżeli macie dużo czasu, jest zrobienie kalendarza samodzielnie. Tym bardziej zapracowanym/mniej chętnym do prac manualnych przychodzą z pomocą gotowce. Można kupić kalendarz z kieszonkami do powieszenia na ścianie. Można postawić na domek z szufladkami czy pojemniczkami. Pod każdym numerkiem samodzielnie schować zabawkę, drobny prezent czy przekąskę. Zwolennicy DIY mogą np. zawiesić woreczki jutowe na sznureczkach. Zaawansowani majsterkowicze mogą wykazać się kreatywnością. O tak jak tutaj:

Zdjęcie z prywatnych zbiorów, kalendarz wykonany przez moją rodzinę

Doświadczenia nie przedmioty

Ostatnim i moim zdaniem najciekawszym rozwiązaniem jest samodzielne wykonanie kalendarza (od A do Z albo z użyciem wspomnianych powyżej gotowych rozwiązań) i wypełnienie poszczególnych dni zadaniami, zabawami i aktywnościami. To z jednej strony sposób na zajęcie czasu dzieciom, na wspólne aktywności. Z drugiej – na zachęcenie dzieci do pomocy w świątecznych przygotowaniach czy codziennych pracach. Możecie więc wpisać tam wspólne robienie pierników, malowanie bombek, sprzątanie zabawek… Ale też zimowy spacer czy karmienie ptaków. Szczególnie w roku 2020, gdy w naszej codzienności jest tak wiele aktywności online taki kalendarz zachęcający do bycia OFFLINE, razem, przyda się bardziej niż zwykle.

A jeżeli szukasz pomysłu na aktywności świąteczne w swojej firmie zachęcamy do kontaktu! Może wyślecie pracownikom paczki (Platforma prezentowa – co się u nas zmieniło przez te 5 lat?)?

ZFŚS w dobie COVID-19

Pracodawca, jako silniejsza strona stosunku pracy, zobowiązany jest do podejmowania działań mających na celu zaspokojenie celów bytowych, socjalnych i kulturalnych swoich pracowników

Jednym z dostępnych rozwiązań do wypełnienia powyższego zobowiązania jest Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych. Ustawa z dn. 4 marca 1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych określa zasady tworzenia oraz funkcjonowania Funduszu, które mają pomóc pracodawcy w jak najlepszym wykorzystaniu zgromadzonych środków.

Środki z funduszu – na co?

Przypomnijmy zatem na jakie cele mogą zostać przeznaczone środki z ZFŚS.

Założeniem Funduszu jest pomoc najuboższym pracownikom oraz wyrównanie poziomu bytowego osób zatrudnionych. Toteż głównym celem ZFŚS jest działalność socjalna, pod którą należy rozumieć różne formy zapewnienia wypoczynku pracownikom oraz członkom ich rodziny, mogą to być półkolonie lub kolonie dla dzieci, działalność kulturalno-oświatową, sportowo-rekreacyjną, opiekę nad dziećmiw żłobkach, przedszkolach czy klubach dziecięcych. Środki Funduszu mogą być również przeznaczone na zapomogi czy pożyczki.

W obecnych czasach pracodawcy w ramach Funduszu często proponują swoim pracownikom programy kafeteryjne, które są elementem bonusu. Sytuacja związana z pandemią i lockdownem skłoniła pracodawców do zaoferowania pracującym rodzicom opieki nad dziećmi online, która jest zbawiennym rozwiązaniem dla rodziców zmuszonych do pracy z domu i jednocześnie opiekującymi się dziećmi.

O tym jak dokładnie takie zajęcia były i są realizowane możecie przeczytać w artykule z linka poniżej:

https://warszawa.naszemiasto.pl/firmy-zapewniaja-wirtualna-opieke-nad-dziecmi-podczas/ar/c15-7628019

Jednym z bardziej popularnych elementów finansowanych ze zgromadzonych środków ZFŚS była organizacja wydarzeń świątecznych dla pracowników i ich rodzin, a także paczki świąteczne dla dzieci.

W związku z tym, że w tym roku z powodów pandemii nie odbędą się wydarzenia stacjonarne i firmy nie zorganizują spotkań świątecznych, wiele z nich postanowiło zwiększyć kwotę przeznaczana na prezenty i dodatki świąteczne. Prezenty świąteczne dla dzieci często odciążają pracowników finansowo i są bardzo popularną formą podkreślenia świątecznej atmosfery grudniowej.

Ważne

W tym miejscu pojawia się dylemat czy dopuszczalne jest sfinansowanie ze środków ZFŚS paczek świątecznych dla dzieci o jednakowej wartości.

W tym zakresie zdania są podzielone.

Co do zasady wysokość pomocy przyznawanej poszczególnym uprawnionym ze środków ZFŚS powinna być zróżnicowana, z uwzględnieniem kryterium socjalnego. Z tego względu przyznanie danego świadczenia powinno poprzedzać zbadanie sytuacji materialnej, życiowej i rodzinnej osoby uprawnionej. Dopiero na tej podstawie powinno się ustalić wartość świadczenia.

W związku z powyższym, przyznanie wszystkim dzieciom paczek świątecznych o równej wartości – mimo że zwyczajowo taką właśnie praktykę stosuje wielu pracodawców – może zostać potraktowane jako naruszenie ustawy o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych.

Są jednak też  inne interpretacje, które są często wykorzystywane. Mówią one, że dzieci wobec prawa są równe, a przecież to ich dotyczy świadczenie i nie powinno się tutaj stosować takiego zróżnicowania.

Tak czy inaczej istnieją na rynku firmy, które pomogą tak dopasować ofertę prezentową dla dzieci aby uwzględnić każdą z tych interpretacji i zadbać o komfort pracodawcy a w ostateczności o radość na twarzy każdego dziecka.

Warto więc przyjrzeć się ofercie firm obsługujących ten zakres benefitów aby zdążyć jeszcze przed grudniem 2020.

Jako FEMMERITUM dla jednych firm stosujemy zasadę równości wartości prezentów dla dzieci. W jednej kwocie zawiera się wartość produktu, konfekcja i wysyłka na podany przez zamawiającego adres wraz z listem od Świętego Mikołaja i oklejeniem paczki specjalnie zaprojektowanymi na tę okazję naklejkami z hasłem „Poczta Świętego Mikołaja”.

Inne firmy wolą aby zachować podział dochodowy pracowników i grupy zarabiające mniej mają możliwość otrzymania dodatkowo książki o właściwej wartości.

Są też klienci, którym zależy na tym aby wartość każdego prezentu była podana dokładnie co do złotówki. Takie rozwiązanie jednak sprawdza się przy małych volumenach zamówień.

Czy gotówka na konto nie jest lepsza?

Niektóre firmy proponują swoim pracownikom zamiast prezentów bony i talony.

Należy jednak pamiętać, iż bony nie korzystają ze zwolnienia podatkowego przewidzianego dla innych świadczeń finansowanych ze środków ZFŚS. Ich wartość będzie więc stanowiła przychód osoby uprawnionej, podlegający opodatkowaniu. Dużym minusem takich rozwiązań jest też mały potencjał tworzenia świątecznej atmosfery w organizacji. Polacy, co do zasady nie rozmawiają o pieniądzach i na pewno nie usłyszymy od pracownika komentarza typu „ale super, dostałem X zł na konto w prezencie od firmy”. Za to komentarz typu „zamówiłem fajne prezenty dla moich maluchów przez platformę oferowaną u nas w firmie” już zdecydowanie częściej. Radość towarzysząca otwieraniu prezentów przez dzieci rzadko da się porównać z radością z dodatkowego przelewu. A już na pewno trudno jest tą radością się podzielić czy pochwalić.

Od strony prawnej i finansowej – NOWE LIMITY w czasach COVID

Właściwie czas koronowirusa nie zmienił specjalnie przeznaczenia środków. Zmieniły się za to limity. Ustawa „Tarcza Antykryzysowa” podniosła limity zwolnień z zaliczki podatku dochodowego świadczeń otrzymanych w ramach Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.

Poniżej przedstawiamy tabelkę z porównaniem.

Rodzaj świadczenia Nowy limit w 2020 rokuStary limit 
Zapomogi przyznane w przypadku indywidualnych zdarzeń losowych, długotrwałej choroby bądź śmierci, klęsk żywiołowych10.000 zł6.000 zł
Wartość świadczeń rzeczowych za wyjątkiem bonów i talonów2.000 zł (limit obowiązuje również w 2021 r.)1.000 zł
Dopłaty do wypoczynku tj. wczasy, kolonie, obozy, zimowiska w tym również połączonych z nauką3.000 zł (limit obowiązuje również w 2021 r.)2.000 zł

Zmiany wynikają art. 52l, który został dodany do ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych w związku z art. 4 ustawy z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 568). Zmiany obowiązują od dnia 31 marca 2020 r.

Warto wiedzieć

Warto wiedzieć, że zgromadzone na koncie Funduszu środki nie mogą zostać przeznaczone na cele inne, niż te, na które pierwotnie były przeznaczone. W związku z nowymi regulacjami zawieszeniu ulega konieczność realizowania dalszych odpisów, jednak działalność finansowana ze środków już zgromadzonych, w dalszym ciągu powinna być realizowana. Szczególnie w czasie kryzysu, pracownicy, którzy najbardziej potrzebują wsparcia ze środków Funduszu, mogą docenić otrzymaną pomoc.

A my już zaczynamy pracować nad przygotowaniem najlepszej oferty prezentowej dla dzieci Twoich pracowników!

Wracamy DO BIURA – jak wyglądać będzie nasza praca?

Pandemia Covid-19 wywróciła do góry nogami to w jaki sposób dotychczas funkcjonowała nasza praca.

Oczywiście inaczej wygląda sytuacja w różnych sektorach gospodarki, niemniej życie korporacji i większości firm świadczących usługi uległo gwałtownej zmianie, której musieliśmy się dostosować.

Firmy praktycznie z dnia na dzień przerzuciły się na home office i odgórnie musieliśmy zaakceptować i dostosować się do zupełnie innej formy pracy.

Dużo jest już za nami – zyskaliśmy nowe doświadczenia, nauczyliśmy się elastyczności w działaniu, musieliśmy dostosować życie rodzinne i służbowe do nowych realiów. Na początku wyglądało to różnie… jednak z czasem zaakceptowaliśmy nową rzeczywistość i zaczęliśmy się przystosowywać do innego systemu pracy.

Wielu z nas zadaje sobie obecnie pytanie: jak będzie wyglądał powrót do biur?

Firmy biorąc pod uwagę obecne obostrzenia decydują się na różnego rodzaju formy powracania do biur: jedni pracują zmianowo – dzieląc turami po 2 tygodnie pracy zdalnej i dwa tygodnie home office; w innych firmach są zastrzeżenia, by do biura przychodzić nie częściej niż raz w tygodniu; część firm prowadzi terminarz – pracownicy wpisują, kiedy chcieliby móc pracować w biurze i w zależności od przestrzeni przygotowanych jest grafik pracy z biura. Jak ten system się sprawdza i jak na te zmiany reagują pracownicy? By spróbować odpowiedzieć na to pytanie, trzeba na chwilę wrócić do czasów sprzed Covida.

Co na to badania?

Wg badań ARC rynek przeprowadzonych na zlecenie Randstad i Gumtree  przed marcem 2020 roku 41 % pracowników umysłowych miało możliwość pracy zdalnej, po wybuchu epidemii wskaźnik wzrósł do 76 %. Wśród osób, które pracowały na home office ponad 70 % przyznało, że stało się tak w związku z COVID-19.

Większość z pracujących zdalnie osób pozytywnie zareagowało na zmianę, jako czynniki dodatnie podając: mniejszy stres, oszczędność czasu i pieniędzy na dojazdy, większą elastyczność w pracy. Czynniki, które niekorzystnie wpływały na taki sposób pracy to głownie: problemy z połączniem pracy zawodowej z wykonywaniem obowiązków rodzinnych, różnego rodzaju rozpraszacze (sprzątanie, telewizor, przeglądanie internetu) oraz brak bezpośrednich kontaktów ze współpracownikami.

Jak do tych badań odniosą się pracodawcy i w jakim stopniu zostaniemy na home office?

Biorąc pod uwagę większość pozytywnych aspektów związanych z pracą zdalną ( wystarczy zwrócić uwagę na wyniki badań firmy Owl Labs sprzed epidemii aż 22% pracowników pracujących zdalnie było szczęśliwszych niż pozostali) oraz doświadczenie firm i  przygotowanie systemów do pracy zdalnej sądzę, że w dużej mierze zostaniemy przy pracy zdalnej. Należy wrócić też uwagę na fakt, ze wśród osób mających negatywne doświadczenia w pracy online byli rodzice, którzy mieli problemy ze znalezieniem opieki dla swoich dzieci – w sytuacji, gdy system szkolnictwa wróci do normy problem ten zostanie zażegnany.

Nauczyliśmy się już, że praca wykonywana z domu niesie taka samą wartość, jak ta wykonywana z biura. Jeśli pracownik jest szczęśliwszy wykonując swoje obowiązki w domu – czemu nie dać mu możliwości pracy z domu? Z drugiej strony nie wyobrażamy sobie, by od czasu do czasu nie być w biurze, nie spotkać się tam ze współpracownikami, a są osoby, dla których z wielu powodów przyjście do biura jest lepszym rozwiązaniem, niż praca z domu i nie można o nich zapominać.

Rozwiązanie hybrydowe, czyli połączenie dwóch możliwości: home office i pracy biurowej wydaje się opcją najlepszą dla znaczenej większości pracowników i podejrzewam, że zostanie wdrożona już na długo w wielu firmach. Sytuacja związana z Covid-19 nauczyła nas wiele i dała nam możliwość spojrzenia na pracę z różnych perspektyw. Szkoda byłoby, by te doświadczenia nie znalazły odzwierciedlenia w sposobach pracy w przyszłości.

Źródła:

https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/praca/praca-zdalna-uszczesliwia-badanie-owl-labs-2019/5ct37gt

https://www.owllabs.com/state-of-remote-work/2019?hs_preview=jWDXIXgj-13385250578

https://www.pulshr.pl/zarzadzanie/rynek-pracy-w-liczbach-wiecej-urlopow-i-home-office,74002.html

Klimat przyjazny rodzinie

Jak wynika z badań „Rodzina – jej znaczenie i rozumienie”, przeprowadzonych przez CBOS w styczniu 2019 r., szczęście rodzinne jest najważniejszą wartością w życiu Polaków – wskazuje na to 80 proc. badanych. Na kolejnych miejscach znajdują się dobre zdrowie – 55 proc. –oraz spokój – 48 proc. Konstruując politykę firmy, warto zatem wziąć pod uwagę aspekt życia rodzinnego, które, jak się okazuje, jest dla pracowników tak istotne.

 

O ile znaczenie życia rodzinnego cenione jest od lat na niezmiennie wysokim poziomie (z lekką wręcz tendencją wzrostową – po 78 proc. w badaniach CBOS z 2008 i 2013 r.), o tyle jeżeli chodzi o ważność pracy, widać tendencję spadkową. W 2008 r. wśród pięciu najważniejszych wartości w życiu pracę zawodową wskazywało 44 proc. badanych, w 2013 – 41 proc., natomiast w badaniu z 2019 r. było to już tylko 36 proc. Można więc założyć, że praca zawodowa nie jest dla ludzi najważniejsza, pozostaje jednak faktem, że stanowi ona nieodzowną część życia jako całości. Spędzamy w niej średnio 70 proc. swojego czasu.

 

Ważna równowaga

Nie możemy zapomnieć też o tym, że nie ma możliwości oddzielenia życia rodzinnego od pracy. O tym, że work-life balance czy work-life blending to nie tylko popularne koncepcje, ale też faktyczna potrzeba pracowników, zdaje się wiedzieć już większość firm. Jak wynika z badania „Generacja dobrej kariery” przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie portalu Pracuj.pl w sierpniu 2019 r., dokładnie połowa badanych (50 proc.) twierdzi, że kariera jest dla nich ważna – są gotowi się dla niej poświęcać, ale przy zachowaniu work-life balance i poszanowaniu czasu prywatnego. Aby jednak było to możliwe, potrzebne jest aktywne działanie menedżerów i działów HR, mające na celu wsparcie pracowników i wprowadzenie czy ulepszenie tej równowagi.

Jak wynika z raportu Hays, 62 proc. zatrudnionych uważa, że równowaga w ich życiu zachowana jest na dobrym albo bardzo dobrym poziomie, pozostali jednak oceniają ten poziom jako średni, zły, a wręcz bardzo zły. To 38 proc., czyli ponad jedna trzecia pracowników! Na taki stan rzeczy wpływa w dużej mierze środowisko pracy wymagające wykonywania obowiązków służbowych podczas choroby, urlopu oraz w nadgodzinach.

Wśród aspektów, których poprawa miałaby największy wpływ na polepszenie sytuacji i umożliwienie zachowania równowagi między pracą a życiem prywatnym, zatrudnieni wymieniają takie rozwiązania jak: praca elastyczna, czas dojazdu do pracy oraz godziny pracy. Skoro już wiemy, że trzeba, zobaczmy, jak zapewnić pracownikom wspomnianą równowagę.

 

Oczekiwane benefity

Tu pojawiają się dwa najczęściej wskazywane przez pracowników benefity. Nie wiążą się one ściśle z rodziną, biorąc jednak pod uwagę, że na nie przede wszystkim wskazują pracownicy, nie można ich pominąć.

Elastyczne godziny pracy

Ważne w sytuacjach, gdy w przedszkolu jest bal karnawałowy, dziecko ma wizytę szczepienną czy badania lekarskie. Ta opcja pozwala zająć się ważnymi prywatnymi sprawami w ciągu dnia, nie wykorzystując przy okazji np. urlopu na żądanie. 38 proc. pracowników przepytanych przez Hays i Mind and Soul Business w 2019 r. w badaniu „Nowa Era Motywacji” wskazuje właśnie pracę elastyczną jako świadczenie mające dla nich największe znaczenie.

Praca zdalna

Doceniana jest nie tylko przez rodziców, ale ogólnie przez młode pokolenia pracowników.

Ale czy zawsze? W czasach koronawirusa, kiedy praca zdalna stała się koniecznością okazuje się, że zderzamy się z różnymi trudnościami i ograniczeniami tego jakże pożądanego do tej pory benefitu. Praca zdalna miała na celu zaoszczędzenie czasu, który przeznaczaliśmy na dojazdy i ułatwienie np. odbierania dzieci ze szkoły czy przedszkola bez konieczności pośpiechu i presji czasu. Teraz, prawie każdy ma okazję zasmakować tego rodzaju pracy ale z dziećmi w domu. Okazuje się, że nie sprzyja to budowaniu klimatu przyjaznego rodzinie.

Z jednej strony zadania zawodowe do wykonania a z drugiej dzieci, które nie potrafią się sobą zająć lub mają do wykonania zadania szkolne, i oczekują naszego wsparcia. Frustracja gotowa. Bo jak tutaj być profesjonalnym pracownikiem kiedy podczas rozmowy online w kadr zaczynają wchodzić nam nasze dzieci?

Każdy kryzys jednak tworzy klimat sprzyjający powstawaniu nowych rozwiązań i ułatwień a także nowych kompetencji.

Niektóre firmy proponują swoim pracownikom wirtualne pokoje zabaw dla dzieci. Wykwalifikowani animatorzy prowadzą zajęcia online a w programie ciekawe zajęcia plastyczne i ruchowe. Dzieci mogą się widzieć, rozmawiać i bawić. Takie rozwiązanie okazuje się zbawieniem dla wielu rodziców, którzy z ogromną wdzięcznością patrzą na swojego pracodawcę.

 

Urlop na godziny

Jednym z bardziej interesujących rozwiązań jest wykorzystywanie urlopu na godziny. Wielu pracownikom zdarza się gromadzić dni urlopowe. A gdyby tak mieć możliwość wyjścia z pracy trochę wcześniej czy przyjścia później, ale bez zostawania po godzinach?

Warto przy tym zwrócić uwagę, że są to też tak naprawdę najtańsze, żeby nie powiedzieć: niosące zerowe koszty, ułatwienia. To właściwie gest dobrej woli pracodawcy. Spójrzmy więc na benefity sensu stricto.

 

Praca z małym dzieckiem

W idealnym świecie do czasu, aż dziecko nie jest samodzielne, oboje rodzice pracują na pół etatu i na zmianę spędzają z nim czas. Z wielu różnorodnych przyczyn, niekoniecznie o charakterze wyłącznie ekonomicznym, oboje rodzice wracają do pracy, gdy dziecko skończy rok, a tym samym skończy się płatny urlop rodzicielski.

Rodzicielstwo i praca nie zawsze zdają się kompatybilne – szczególnie w dniach, gdy dzieci są chore lub kiedy rodzicom wypadają spotkania na ostatnią chwilę, kolidujące z odebraniem dziecka z placówki opiekuńczej.  W tym miejscu warto zwrócić uwagę na problemy, jakie niesie karmienie piersią i konieczność odciągania mleka w biurze. Tutaj pojawia się cała gama rozwiązań przyjaznych rodzicom najmniejszych dzieci.

Pokój dla rodzica z dzieckiem

W firmie Patagonia, amerykańskim przedsiębiorstwie zajmującym się produkcją sprzętu i odzieży sportowej, funkcjonuje specjalny bus, który zbiera dzieci z okolicznych placówek i przywozi do firmowej świetlicy, gdzie dzieciaki mogą się bawić, uczyć czy odpoczywać, a następnie wspólnie z rodzicami wrócić do domu. Taki pokój przydaje się też w innych sytuacjach, gdy rodzic musi zostać w pracy chwilę dłużej, poczekać na wizytę lekarską czy przejęcie dziecka przez innego opiekuna. To bezpieczna dla dzieci przestrzeń, umożliwiająca rodzicom pracę, a jednocześnie zapewniająca spokój w przestrzeniach wspólnych firmy.

Firmowe żłobki i przedszkola

To ciekawe rozwiązanie, zapewniające rodzicom bliskość placówki opiekuńczej, odciążające przy okazji rodzinny budżet. Większe firmy mogą pokusić się o własną placówkę (tak jest np. w Amica Wronki, Philip Morris, Forte Meble), mniejsze – dofinansować prywatną opiekę czy wykupić pulę miejsc dla swoich pracowników w wybranym, blisko położonym przedszkolu/żłobku (takie rozwiązanie oferuje od wielu lat TVN).

Nianie

Istnieje też możliwość zapewnienia dzieciom pracowników niani na godziny, z której usług można skorzystać w trakcie dnia, np. gdy dziecko jest chore, a obecność w pracy konieczna. Bardzo interesującą opcją są też amerykańskie flying nannies, czyli nianie jadące z pracownikiem w podróż służbową i zapewniające opiekę podczas spotkań biznesowych, a także możliwość zabierania na takie wyjazdy innej osoby, która będzie sprawować opiekę. To szczególnie dobre rozwiązanie dla matek karmiących, które stają przed jeszcze większą liczbą wyzwań, gdy chcą wrócić do pracy i nadal karmić.

Edukacja rodziców

Niektóre firmy, np. polski bank BGK, wydają specjalne poradniki dla młodych rodziców, które pomagają w przejściu drogi od ciąży do narodzin i powrotu do pracy. Znajdują się w nich m.in. rozwiązania prawne oraz wewnętrzne przepisy firmy  związane z tym aspektem. Taki poradnik można dodawać do wyprawki dla noworodka czy umieścić w intranecie, tak aby pracownicy mieli do niego stały dostęp. Uzupełnieniem tego rozwiązania mogą być różnorakie warsztaty dla pracowników będących rodzicami, chociażby coaching rodzicielski, warsztaty dla niewyspanych rodziców czy spotkania ze specjalistami od dziecięcych potrzeb charakterystycznych dla różnego wieku.

 

Mama, która karmi

Temat karmienia piersią w miejscu publicznym ciągle wzbudza silne emocje. Czynność, która jest jedną z najbardziej naturalnych i ważnych dla młodej mamy, jest często ignorowana, uznawana wręcz za temat tabu, a jej ważność jest marginalizowana. W naszym kraju matce karmiącej piersią, pracującej na pełen etat, przysługują dwie przerwy po trzydzieści minut przeznaczone na karmienie lub odciąganie mleka (kobiety pracujące w wymiarze od czterech do siedmiu godzin mają do dyspozycji jedną 30-minutową przerwę). Przerwy mogą być kompensowane i wykorzystywane tak, żeby przyjść do pracy później lub wcześniej wyjść. Co ważne – pracodawca nie ma prawa prosić o zaświadczenie lekarskie, wystarczy słowna deklaracja matki, nie ma też maksymalnego okresu, w którym można z tego przywileju korzystać.

Matki jednak skarżą się nie tylko na to, że pracodawca utrudnia im korzystanie z tego przywileju, lecz także na brak odpowiednich warunków do korzystania z niego. Na to także można znaleźć kilka ciekawych rozwiązań, np. pokoje do odciągania mleka/pokoje dla mamy karmiącej.

Niektóre firmy wyposażają je w profesjonalne, wysokiej jakości laktatory, tak żeby mama nie musiała codziennie nosić ze sobą całego sprzętu. Co więcej, w niektórych amerykańskich firmach, jak np. American Express, PayPal czy Snapchat, wprowadzono bardzo ciekawe rozwiązanie, jakim jest wysyłka mleka z dnia na dzień. To propozycja dla matek karmiących piersią, które muszą podróżować w interesach, dająca możliwość nocnej wysyłki odciągniętego mleka do domu.

W USA funkcjonuje nawet firma Milk Stork, która umożliwia międzynarodowy transport mleka dla tych matek, które podróżują częściej i dalej. Ale już nawet sam pokój, w którym matka może skorzystać z laktatora, a następnie schować mleko w lodówce (i nie musieć robić tego przy biurku czy w toalecie), wydaje się wystarczający.

 

Gdy dni wolne stają się problemem

Każdy rodzic dziecka w wieku szkolnym wie, jak dużym wyzwaniem potrafi być zaplanowanie ponad dwóch miesięcy wakacyjnej opieki. A gdyby tak można było zabrać dziecko ze sobą do pracy, a po jej zakończeniu wspólnie wrócić do domu, realizując jednocześnie w tym czasie wszystkie obowiązki służbowe?

Letnie i zimowe półkolonie

Takie rozwiązanie jest już dobrze znane w Polsce, firmy takie jak np. polski oddział banku NatWest (dawniej The Royal Bank of Scotland) czy operator sieci komórkowej Play, SAP oraz SAS Institute organizują od wielu lat tego rodzaju opiekę. Daje ona możliwość zabierania dziecka do pracy, zapewnia mu ciekawy, atrakcyjny tydzień pełen wycieczek i aktywności, a po ośmiu godzinach rodzice wspólnie z dziećmi wracają prosto do domu, bez postojów, korków czy stresu związanego z koniecznością odebrania dziecka o określonej godzinie z zajęć.  Niektóre firmy od lat planują półkolonie w tym samym terminie, tak że rodzice już na etapie planowania wakacji wiedzą, w jakim okresie będą mieli zapewnioną opiekę ze strony firmy.

(więcej Półkolonie dla dzieci – benefit dla odważnych?)

Opieka w dni okołoświąteczne i w sytuacjach kryzysowych

Rok szkolny ma to do siebie, że poza ustawowo wolnymi dniami w szkolnym kalendarzu pojawia się wiele dni wolnych, które jednak wolnymi nie są dla firm czy instytucji. W roku szkolnym takich dni wypada średnio aż 10! Coraz więcej firm, żeby zapewnić ciągłość pracy i pomóc pracownikom w żonglowaniu opieką i pracą, zapewnia na te dni opiekę animatorów na terenie firmy. Najczęstsza forma opieki w tym czasie to jednodniowe wycieczki zorganizowane lub opieka w dostępnych salach konferencyjnych. Doskonałym pomysłem wydaje się też zorganizowanie w tym czasie tzw. dnia otwartego dla dzieci pracowników. To okazja, aby poznać miejsce pracy swojego rodzica i zwiedzić firmę. Często w tego typu wydarzenie zaangażowani są sami pracownicy, którzy mogą wpleść element edukacyjny w zaplanowane atrakcje. Całość ma doskonały wpływ na atmosferę pracy i stosunek pracownika do organizacji. To rozwiązanie godne polecenia!

 

Worki słodyczy są passé

W latach 90. triumfy święciły paczki wypełnione po brzegi słodyczami (często, niestety, marnej jakości, ale za to w ilościach pozwalających wykarmić nieduże miasteczko). Na szczęście już od kilku lat obserwujemy odejście od tego trendu na rzecz przemyślanych prezentów i paczek dla pracowników oraz ich rodzin. Coraz bardziej popularnymi prezentami stają się gry planszowe, książki czy różnego rodzaju dobrej jakości gadżety i zabawki.

Standardowo większość firm oferuje prezenty dla dzieci z okazji Świąt Bożego Narodzenia, czasem Dnia Dziecka. Najczęściej firmy decydują się na to, aby każde dziecko niezależnie od wieku otrzymało ten sam rodzaj prezentu. A gdyby można było dać pracownikom możliwość wyboru?

W czasach postępu technologicznego, gdy właściwie wszystko można szybko zamówić online, codziennością są chociażby platformy pozwalające pracownikom wybrać prezenty dla dzieci z proponowanej przez pracodawcę oferty. Coraz więcej firm zwraca także uwagę na pracowników bezdzietnych, im również proponując wybór, chociażby książek czy voucherów na różnego typu wydarzenia kulturalne. Platformy online dają możliwość spersonalizowania tych prezentów i dopasowania ich do oczekiwań firmy.

W życiu każdego pracownika zdarzają się ważne momenty, jak choćby narodziny dziecka czy rozpoczęcie jego nauki w szkole. Jest to doskonały moment, aby pokazać pracownikowi, że jest on dla nas ważny i chcemy o niego zadbać. Dla niektórych będzie to jedynie miły gest, z pewnością doceniony, dla innych znaczące wsparcie finansowe.

Istnieje wiele możliwości zorganizowania akcji typu wyprawka dla pierwszoklasisty czy wyprawki dla noworodków – proste, oznakowane logo firmy z przydatną zawartością. Mogą być uniwersalne, dopasowane do każdego lub zidentyfikowane za pomocą platformy online, na której pracownik może wybrać produkty niezbędne dla swojego dziecka.

W przypadku realizowania tego benefitu za pomocą platformy online ważne jest to, że zdecydowanie minimalizuje ona zaangażowanie działów wewnętrznych – proces wyboru wyprawki, jej sporządzanie i wysyłka odbywają się całkowicie poza firmą; trafia ona prosto do rąk beneficjenta. W dzisiejszych czasach ogromnego przeładowania pracą wydaje się to bardzo istotnym elementem.

(więcej na ten temat przeczytasz np Wyprawka dla niemowlaka cz.1)

Czas spędzony razem

W okresie świątecznym i wakacyjnym warto pomyśleć o zorganizowaniu eventu rodzinnego, na który zaprosimy pracowników z najbliższymi. Czy będzie to piknik pod chmurką czy impreza z mikołajem, a może po prostu duże, sobotnie spotkanie na terenie firmy – warto zaproponować pracownikom zabranie ze sobą dzieci. Należy jednak pamiętać także o tych, którzy dzieci nie mają, czy też singlach – wiele firm zapewnia atrakcje również dla dorosłych, nawet popularne od lat dmuchańce mają swoje wersje XXL.

Ciekawą propozycją jest też zachęcenie do zabrania zwierząt i zaproponowanie stref dla nich przeznaczonych. Możliwość poznania współpracowników od strony prywatnej nie tylko integruje zespoły, ale też pozwala lepiej zrozumieć ich sytuację prywatną.

 

Pracownik też… dziecko

Wśród benefitów, które zyskują na popularności na Zachodzie, pojawia się kwestia opieki nad rodzicami pracowników. Dlatego warto rozważyć również takie benefity, jak:

1)    pakiet medyczny, który obejmuje nie tylko partnerów i dzieci, ale też rodziców pracownika;

2)    dodatkowy płatny urlop, który można wykorzystać na opiekę nie tylko nad dziećmi, ale i nad swoimi rodzicami (od 2016 Deloitte w USA oferuje takie rozwiązanie swoim pracownikom);

3)    dzień otwarty nie tylko dla dzieci, ale też dla rodziców-seniorów. Takie rozwiązanie docenią szczególnie pracownicy z pokolenia Z, którzy często jeszcze nie założyli własnych rodzin i mieszkają z rodzicami.  Szczególnie warto o tym pamiętać, biorąc pod uwagę wyniki ostatnich badań Forum Odpowiedzialnego Biznesu, a także informacje publikowane przez GUS – osoby w wieku 60 lat i więcej stanowią w Polsce ok. 25 proc. ogółu społeczeństwa. Mimo to temat opiekujących się osobami dorosłymi jest nieobecny w rozmowach i przestrzeni publicznej. Jak pisze FOB, połowa zatrudnionych na umowę o pracę odgrywa rolę opiekuna, zajmując się dziećmi i/lub rodzicami.

 

Zwykłe, ludzkie podejście

Pamiętajmy, żeby w każdej sytuacji, która dotyczy pracowników, być po prostu ludźmi. Wyjście na szczepienie z dzieckiem czy kilka godzin wolnego na przedstawienie nie będzie dla firmy kosztowne (szczególnie jeżeli ustalimy, że ten czas zostanie odpracowany lub zaliczony na poczet np. urlopu na godziny), a daje pracownikowi poczucie, że on i jego potrzeby są ważne.

Świadczenia dla rodzin nie tylko dobrze wyglądają na papierze, pokazują też prawdziwe zaangażowanie firm, które chcą, aby pracujący rodzice dobrze funkcjonowali, zarówno w domu, jak i w biurze. Oferowanie tych korzyści wysyła pracownikom jasny komunikat, że ich osobiste potrzeby i pragnienia są zauważane i uwzględniane w polityce danej firmy.

Co to daje? Spokój ducha, pozwalający pracownikom na osiąganie najlepszych wyników.

 

Można zaszaleć

Na koniec warto wskazać kilka inspiracji nieszablonowych, ciekawych benefitów wspierających pracowników w utrzymaniu równowagi praca–życie. Wśród nich są:

  • miejsca parkingowe dla ciężarnych – blisko wejścia do biura, to ciekawy pomysł ułatwiający przyszłej mamie życie. Przy okazji warto pamiętać o tym, by w miarę możliwości, gdy przyszła mama przechodzi na urlop macierzyński, utrzymywać z nią kontakt, zapraszać ją na wydarzenia firmowe, od czasu do czasu informować o zmianach czy planach, a także zaplanować czas na ponowne wdrożenie do pracy;
  • dodatkowy, płatny urlop dla ojców, aby tuż po urodzeniu dziecka mogli dłużej zostać razem z mamą i dzieckiem (w Polsce proponuje go między innymi Aviva);
  • finansowanie bądź dofinansowanie programów leczenia niepłodności, a także in vitro. Biorąc pod uwagę obecną politykę naszego kraju w tym zakresie, wydaje się, że jest to obszar, o którym warto pamiętać, w końcu długotrwałe, bezskuteczne starania o dziecko z całą pewnością są dla pracowników mocno obciążające psychicznie i mogą negatywnie wpływać na ich dobrostan, a w konsekwencji jakość pracy;
  • finansowanie pakietów do przechowywania komórek macierzystych;
  • dofinansowanie do fotelików samochodowych, a także edukacja rodziców w tym zakresie;
  • darmowe szczepienia dla całej rodziny;
  • rodzinny concierge, który załatwi za pracownika różne sprawy, jak choćby zamówienie sprzątania czy pranie tapicerki samochodowej w godzinach pracy;
  • matki pracują 30 godzin tygodniowo przez pierwsze 6 miesięcy po powrocie do pracy, otrzymując w tym czasie pełne wynagrodzenie – taki benefit działa m.in. w Vodafone w USA. Są też firmy, także w Polsce, w których do ukończenia przez dziecko drugiego roku życia matki pracują 7 godzin dziennie, niezależnie od karmienia, również otrzymując w tym czasie pełne wynagrodzenie.

 

W życiu każdego pracownika zdarzają się ważne momenty. Jest to doskonały moment, aby pokazać pracownikowi, że jest on dla nas ważny i chcemy o niego zadbać. Dla niektórych będzie to jedynie miły gest, z pewnością doceniony, dla innych znaczące wsparcie finansowe.

 

Monika Przybylska-Zawisza

Specjalista ds. benefitów w Femmeritum. Koordynuje projekty z obszaru równowaga praca-życie w wielu polskich korporacjach. Celem jej działań jest przede wszystkim wspieranie pracodawców w tworzeniu klimatu przyjaznego rodzinie ze szczególnym naciskiem na rozwiązania skierowane do dzieci pracowników bo to właśnie dbanie o relacje jest jednym z najważniejszych ludzkich obszarów gwarantujących poczucie wellbeing.

Paulina Janiak

Psycholog, Coach i Game Coach certyfikowany przez Normann Benett Academy. Zawodowo, jako właścicielka FEMMERITUM, zajmuje się tematyką równowagi praca życie oraz praca rodzina, wdrażając rozwiązania z tego zakresu w polskich i zagranicznych organizacjach.

 

Artykuł jest częścią przewodnika wydanego przez Fundację Share The Care „50/50 to się wszytskim opłaca”. Cały przewodnik można pobrać TUTAJ. 

Równość w związku

Co nam daje równość? Dla kogo partnerstwo w związkach jest większą korzyścią – dla kobiety czy dla mężczyzny? Wnioski z polsko-norweskiego projektu badawczego.

W latach 2013-2016 prowadzone były ogólnopolskie badania kobiet i mężczyzn „Rola równości w rozwoju w Europie na przykładzie Polski i Norwegii”. Część polska badań jest kontynuacją podobnych badań realizowanych wcześniej w Norwegii. Zespół badaczy analizował relację między równością płci i jakością życia, przyglądając się czynnikom warunkującym dobrostan, zdrowie czy zadowolenie z życia.

Bardzo precyzyjnie przyjrzano się jakości życia Polek i Polaków w różnych wymiarach oraz skali wpływu partnerstwa w związku na jego odczuwanie.

Wnioski z badania są bardzo interesujące – czasami oczywiste, a czasami zaskakujące…

To mnie zaskoczyło!

Partnerstwo w związku ma bardziej pozytywny wpływ na jakość życia mężczyzn niż kobiet. De facto oznacza, że wbrew powszechnemu myśleniu to mężczyźni powinni być bardziej zainteresowani upowszechnianiem partnerstwa w związkach. We wszystkich badanych wymiarach jakości życia, partnerstwo ma pozytywny wpływ na życie mężczyzn. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy rodzina posiada małe dzieci. Jak wykazały badania mężczyznom trudniej jest łączyć obowiązki rodzinne z zawodowymi – inaczej niż kobietom (a wszystkie wiemy, że nie jest to proste). Według badaczy wytłumaczyć to można na dwa sposoby. Jeden – brak praktyki i małe doświadczenie w łączeniu tych dwóch ważnych obszarów. Drugi bardziej poważny – mężczyzna łączący obowiązki rodzinne z pracą nie może liczyć w społeczeństwie na całkowitą akceptację. Zarówno przez pracodawców, rodzinę, przyjaciół czy nawet swoją partnerkę życiową – co przekłada się na jego dyskomfort psychiczny.

To wydaje się oczywiste!

Partnerstwo w związku zdecydowanie łatwiej jest budować jeśli pochodzimy z domu, gdzie rodzice mieli partnerski związek. Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał. Czy raczej w tym przypadku czego Jaś nie zaobserwował i nie doświadczył, tego Jan nie będzie umiał stworzyć w swoim dorosłym związku. To samo dotyczy bez wyjątku każdej kobiety. Potrzebujemy więcej wzorów pracującej matki i zaangażowanego w opiekę na dziećmi i prace domowe ojca, aby w przyszłości młode pokolenia mogły bez przeszkód tworzyć partnerskie związki.

Na uwagę zasługuje również fakt, że w przypadku badań w Norwegii, nie było tak silnego powiązania między doświadczeniami równościowymi w dzieciństwie, a praktykami równościowymi w dorosłym życiu. Wskazuje to na silną zmianę wzoru funkcjonowania rodziny jaka wydarzyła się w Norwegii i niejako zahamowała powielanie tradycyjnych wzorów rodziców, poprzez wprowadzenie aktywnych rozwiązań polityki równościowej. W Polsce wzory kulturowe dotyczące rodziny są bardzo tradycyjne i zmieniają się powoli. Model zaangażowanego ojcostwa rozpowszechnia się na razie tylko w obrębie wybranych grup – np.: w dużych miastach. Dodatkowo polityka równościowa państwa jest za mało aktywna i zbyt powolna.

 

To jest ciekawe!

Większość Polaków i Polek na poziomie deklaratywnym utrzymuje, że ma partnerski związek. Niestety na poziomie praktyki sytuacja często wygląda zupełnie inaczej. Wiąże się to prawdopodobnie z tym, że partnerstwo w związku można różnie definiować i dla każdego oznacza to coś innego. Nie wchodząc w definicje, badania pokazały, że na poziomie praktyki kobiety znacznie niżej oceniają zaangażowanie mężczyzn w prace domowe i opiekę nad dziećmi, niż sami mężczyźni. Oznacza to, że to co dla mężczyzny znaczy równy podział zadań, dla kobiety nie jest już tak oczywiste.

To jest interesujące!

W badaniach wyraźnie widać, że męska dominacja w zasobach (czyli sytuacja kiedy mężczyzna jest głównym żywicielem rodziny) wpływa negatywnie na jakość życia mężczyzn w wymiarach somatycznym, infrastrukturalnym i ogólnej satysfakcji. Obciążenie rolą żywiciela rodziny i związana z tym aktywność zawodowa skutkuje brakiem czasu dla rodziny, przyjaciół i siebie – wszystko razem skutkuje niską jakością życia. A już najniższe wskaźniki uzyskują mężczyźni-ojcowie.

To jest smutne!

Dążenie do partnerstwa w związku nie jest bezkosztowe. Wymaga ciągłej pracy, negocjacji, dostosowania się oraz bywa bardzo stresujące. Pokazały to badania jakościowe realizowane w ramach tego projektu. Wynika z tego, że zmiany następujące obecnie w rodzinach polskich na rzecz równouprawnienia i partnerstwa często wywołują kryzysy w związkach i są trudne do przeprowadzenia. Widać to w historii ruchu emancypacyjnego kobiet, kiedy często ceną równości były pogorszone relacje osobiste bohaterek tego ruchu.

To jest zastanawiające!

Poglądy Polaków są często sprzeczne. Deklarujemy coś, a potem mówimy zupełnie coś innego. Przykładem jest stosunek do opieki nad dzieckiem. W badaniu 73% kobiet i 74% mężczyzn uważała, że mężczyzna może tak samo dobrze opiekować się dzieckiem jak kobieta. Jednocześnie 75% kobiet i 78% mężczyzn uważała, że matka małego dziecka nie powinna pracować.

Inny przykład sprzeczności

Większość kobiet i mężczyzn deklaruje, że równość płci jest na tyle ważną wartością, że powinna być przekazywana w rodzinach oraz że kobiety i mężczyźni powinni dzielić się obowiązkami domowymi po równo, a także, że kobiety i mężczyźni w równej mierze powinni brać odpowiedzialność za finansową stabilności rodziny. Jak to jest możliwe, że przy takich poglądach kiedy przychodzi do opieki nad dziećmi i uznania ważności pracy, te równościowe poglądy wyglądają już zupełnie inaczej. 64% mężczyzn i 57% kobiet (czyli większość!) uważa, że to na kobietach spoczywa ostateczna odpowiedzialność za dom rodzinny. Co więcej 37% kobiet i 46% (!) mężczyzn uważa za słuszne, że kobieta rezygnuje z własnej kariery wspierając męża w jego karierze.

To nie zaskakuje!

Badania potwierdzają zmiany zachodzące w relacjach kobiet i mężczyzn. Tradycyjny podział ról rzadziej jest obserwowany w młodszych generacjach, podobnie jeśli chodzi o równość w podejmowaniu decyzji. Nie zmienia to jednak faktu, iż wciąż występuje w ponad połowie przypadków, model, w którym kobieta jest odpowiedzialna za dzieci i dom, natomiast mężczyzna za utrzymanie stabilności finansowej rodziny. Pozostaje pytanie – czy biorąc pod uwagę nasze otoczenie kulturowe to jest dobry wynik czy też nie?

 

Głodny wiedzy?

Warto sięgnąć do książki wydanej w 2018 podsumowującej wyniki całego badania – „Co nam daje równość. Wpływ równości płci na jakość życia i rozwój społeczny w Polsce” pod red. Ewy Krzaklewskiej, wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Rodzina czy praca?

Rodzina czy praca? Nie muszę wybierać!

Jak być matką kilkorga dzieci i pracować zawodowo? Czy można posiadać czwórkę lub więcej dzieci i pracować zawodowo? Czy da się pogodzić rolę matki, pracownika, szefa? Co ma kluczowe znaczenie w godzeniu tych ról? Są kobiety, które znakomicie łączą obie role, spełniają się zawodowo i rodzicielsko a przy tym są po prostu szczęśliwe. Jak to osiągnęły?

 

Z urodzeniem kolejnego dziecka, aktywność zawodowa kobiet w Polsce maleje. Wskaźnik  aktywności zawodowej kobiet z jednym dzieckiem wynosi 72,1%, z dwójką 70,2%, z trójką dzieci i więcej już tylko 57,7%. U mężczyzn wynosi on ponad 80% i nie zmienia się wraz z liczbą dzieci.

 

Świat się zmienia, a tempo tych zmian jest coraz większe. Obok technologii, która zmienia nasze życie i otoczenie biznesowe, następują też ogromne zmiany społeczne. Ostatni czas należy do kobiet – liczba materiałów prasowych oraz badań na temat równouprawnienia kobiet, ich aktywności zawodowej oraz wpływu na gospodarkę i świat jest ogromna i stale rośnie. Firmy borykające się z brakiem pracowników coraz częściej patrzą w kierunku kobiet widząc w nich wysoko wykwalifikowanych pracowników. Prześcigają się w liczbie programów promujących kobiety, wspierających ich rozwój, ułatwiających im godzenie roli pracownika i matki. Słowo diversity (z ang. różnorodność) robi obecnie ogromną karierę i oprócz wartości samej w sobie, związanej z równością i sprawiedliwością społeczną, jest kluczem do większej efektywności, innowacyjności i uzupełnienia braków w strukturze zatrudnienia.  Jesteśmy starzejącym się społeczeństwem, współczynnik dzietności na jedną kobietę wyniósł w 2017 1,45. Aby można mówić o zastępowalności pokoleń, potrzebujemy przynajmniej wyniku na poziomie 2,1.  Jak często można spotkać kobiety, które pracują w pełnym wymiarze godzin i mają czwórkę lub więcej dzieci? Okazuje się to bardzo trudne a najtrudniejsze w korporacjach. Czyżby w korporacjach taki układ nie był możliwy do zrealizowania?

 

Kobiety kluczowym zasobem gospodarki

Szefowa globalnych analiz politycznych Citigroup Tina Fordham twierdzi, że w ciągu najbliższej dekady wpływ kobiet na globalną gospodarkę będzie co najmniej tak znaczący, jak wpływ ponad miliardowych populacji Chin i Indii,  jeśli nie większy. Natomiast prezes Banku Światowego Jim Yong Kim w jednych ze swoich przemówień powiedział, że jeśli zapewnilibyśmy edukację podstawową każdej dziewczynce na świecie, przychód globalnej gospodarki wzrósłby diametralnie. W Polsce i w krajach rozwiniętych dostęp do edukacji nie jest problemem. Jednak mimo, iż kobiety stanowią niemal połowę absolwentów wszystkich kierunków biznesowych, to w dalszym ciągu ich aktywność zawodowa jest mniejsza niż mężczyzn, zarabiają mniej od swoich kolegów oraz rzadziej piastują kierownicze stanowiska. W Polsce kobiety średnio zarabiają mniej od mężczyzn o 7,5 proc., choć różnice między sektorami gospodarki są znaczne (np. bankowości ta różnica wynosi aż 36 proc.). Czym wyższe też stanowiska, tym rozdźwięk miedzy zarobkami kobiet i mężczyzn jest większy. Globalnie mimo tego, że kobiety są lepiej wykszatłcone stanowią tylko 6,4 proc. prezesów firm z listy Fortune 500.

 

Statystyki bez złudzeń

Dlaczego wykształcone kobiety nie wykorzystują swojego potencjału i decydują się zostać w domu, aby poświęcić się opiece nad dziećmi? Z urodzeniem kolejnego dziecka, aktywność zawodowa kobiet w Polsce maleje. Jak podaje Eurosat, wskaźnik  aktywności zawodowej kobiet z jednym dzieckiem wynosi 72,1 proc., z dwójką 70,2 proc., z trójką dzieci i więcej już tylko 57,7 proc. U mężczyzn wynosi on ponad 80 proc. i nie zmienia się wraz z liczbą dzieci.

W 2016 roku pracujące kobiety lub aktywnie poszukujące pracy stanowiły 64 proc. (u mężczyzn ten wskaźnik wyniósł 80 proc.).  Jedną z głównych przyczyn i barier w aktywności kobiet jest niepłatna praca kobiet w postaci zajęć domowych, opieki nad domem czy osobami starszymi i dziećmi. Według OECD kobiety spędzają dwa razy więcej czasu dziennie niż mężczyźni wykonujący swoje obowiązki.  Według badań socjolożki dr Katarzyny Suwady z UMK kobiety codziennie poświęcają na opiekę nad rodziną i dziećmi średnio 5 godzin. To bardzo dużo czasu, biorąc pod uwagę fakt, że pracując na cały etat spędzamy w pracy 8 godzin dziennie. Posiadanie dużej rodziny zwiększa liczbę obowiązków – o ile zrobienie większej kolacji można nazwać „skalowaniem” tej samej czynności, o tyle liczba zebrań, przedstawień dzieci w szkole czy przedszkolu, ilość czasu przeznaczonego na rozmowę, przytulanie czy czytanie książki, wzrasta nieubłaganie wraz z liczbą dzieci.

 

Partnerstwo przede wszystkim

Zapytaliśmy kobiety, które są aktywne zawodowo i mają minimum czwórkę dzieci, co pomaga im łączyć role matki, pracownika czy szefa, a co znacznie to utrudnia.  Jako najistotniejszy czynnik w pogodzeniu kariery zawodowej z macierzyństwem, wszystkie respondentki wymieniły postawę swojego partnera. Bez partnerskiej relacji opieka nad liczną rodziną nie byłaby możliwa.  Równy podział obowiązków domowych oraz uznanie istotności pracy zawodowej swojej partnerki podawano jako podstawowy argument. Małgorzata Bartler, HR-owiec z dużym doświadczeniem w korporacjach uważa, że kobiety często nie podejmują ambitnych projektów lub nie decydują się na awans, ponieważ nie mają wsparcia ze strony swoich partnerów, bądź ich zgody na dalszy rozwój zawodowy.  Wsparcie od męża jest istotne, ale też niezwykle ważna jest pomoc rodziny – szczególnie dziadków. Respondentki wymieniają pomoc w opiece nad dziećmi ze strony dziadków, jako istotne wsparcie. Jeśli nie ma się blisko dziadków, konieczne jest wsparcie zaufanej opiekunki. Nie do przecenienia jest też opinia, jaką o karierze swojej córki ma jej matka. Jeśli rozumie ona i wspiera wybory córki, a nie krytykuje i wylicza negatywne konsekwencje dla dzieci, wówczas realizowanie się zawodowo jest znacznie łatwiejsze. Badanie amerykańskiej profesor Kathleen McGinn z Harvard Business School wykazały, że córki pracujących matek z większym prawdopodobieństwem są również aktywne zawodowo, oraz – co więcej – mają większe szanse na zajmowanie wyższych stanowisk w organizacji i większe zarobki.

 

Wsparcie mojego męża i jego pomoc na każdym kroku są nieocenione. To, co wypracowaliśmy wspólnie, to prawdziwie partnerska relacja. I jego i moje sprawy są równie ważne. Dzieci są nasze wspólne, więc zajmowanie się nimi to nasza wspólna sprawa. Kiedy mam bardziej gorący okres w pracy, to mój mąż zajmuje się dziećmi w większym stopniu. Nie ma  z tym najmniejszego problemu. Ja się rewanżuję, kiedy mam okazję.

Sylwia Ziemacka

Dyrektor zarządzająca Poland Today, firmy medialnej zajmującej się promowaniem Polski na arenie międzynarodowej, mama czterech synów

Pora na wzajemne wspieranie się

Zazwyczaj kobiety mało się wspierają, mają słabą sieć kontaktów, bo nie potrafią, nie doceniają jej oraz nie mają czasu jej budować. Ciężko im przychodzi również proszenie o pomoc.

Wsparcie emocjonalne innych kobiet pracujących (lub nie) jest bardzo ważne – wspominają o tym respondentki. Możliwość rozmowy na temat trudności i wyzwań z jakimi borykają się pracujące matki oraz przede wszystkim poczucie, że nie są same, że inne kobiety też mają podobne problemy, przynosi ulgę i energię do dalszego działania. Istnieją organizacje i grupy nieformalne dla pracujących mam, często pracodawcy organizują takie spotkania. Warto jest z nich korzystać i dzielić się doświadczeniami, rozwiązaniami i wspierać wzajemnie w trudnych sytuacjach.

Każda z dwóch opcji: bycie pracującą lub niepracującą kobietą, ma swoje dobre i złe strony, a wybór opcji jest indywidualną decyzją kobiety. Podcinanie sobie skrzydeł krytycznymi uwagami na temat tego, jak samotne czy nieszczęśliwe są dzieci matek pracujących, do niczego nie prowadzi. Pojednanie i pomaganie sobie może pomóc zarówno kobietom z jednej, jak i drugiej grupy. Być może zaowocuje to nowymi rozwiązaniami i inicjatywami lokalnymi, które pomogą kobietom na zwiększenie aktywności zawodowej.

Brytyjska premier, Margaret Thatcher powiedziała kiedyś, że „kobieta jest jednym wielkim wyrzutem sumienia”. Każda pracująca matka musi poradzić sobie z wyrzutami sumienia, jakie jej towarzyszą, a presja społeczna czy przyjęte role społeczne kobiet, wcale jej w tym nie pomagają.

Łącznie roli zawodowej i bycia matką jest dużo trudniejsze, jeśli kobieta ma wyrzuty sumienia, iż realizuje się w pracy zamiast opiekować się dziećmi w domu i gdy nie potrafi rozdzielić tych ról. Dodatkowym obciążeniem jest  potrzeba bycia perfekcjonistką w każdej z tych ról i brak przyzwolenia na „odpuszczenie” lub niezbyt perfekcyjną realizację mniej ważnych obowiązków. Ułatwieniem nie jest niewyrozumiały pracodawca, który preferuje mężczyzn i awansuje ich nawet wtedy, gdy mają niższe kompetencje od kobiety na tym samym stanowisku. Kultura firmy dyskryminująca kobiety zdecydowanie utrudnia łączenie ról zawodowych i bycie matką, po prostu demotywuje do posiadania większej liczby dzieci.

Dorota Snarska-Kuman

Senior partner odpowiedzialna za Dział Audytu Instytucji Finansowych w Deloitte Audyt, mama czwórki dzieci

Stereotypy wciąż silne

Przełamywanie stereotypów jest trudne, ale konieczne jeśli chcemy mieć więcej kobiet na rynku pracy. Zarówno pracodawcy, jak i każdy z nas – kobiety i mężczyźni, musimy przychylniej patrzeć na dzieci w sferze publicznej. Niestety to się jeszcze nie dzieje. Przykład ze swojej praktyki zawodowej podaje architektka Katarzyna Rokicka-Muller. Z jej obserwacji wynika, że mężczyzna pojawiający się na budowie z małym synkiem (np. pan architekt wizytujący plac budowy), pokazujący przy tej okazji dziecku sposób wykonywania swojej pracy, opowiadający o budowie,  jest odbierany pozytywnie – jako wspaniały ojciec, zaangażowany i kochający swoje dziecko. Kobieta w takiej samej sytuacji często jest odbierana zupełnie nieprofesjonalnie i negatywnie.

Próbowałam chodzić na spotkania biznesowe z małym dzieckiem w nosidełku – niestety te spotkania nie powiodły się. Chodziłam na wykłady z dzieckiem w chuście – oczywiście zwracało to uwagę innych, ale na szczęście nie spotykałam się z negatywnymi reakcjami. Dzieci są częścią społeczeństwa i maja prawo przebywać w przestrzeni publicznej, niemowlęta karmione piersią również, nawet jeśli dotyczy to spotkań biznesowych. Dobrze byłoby zdjąć z kobiet presję konieczności poświęcania się dla dzieci, a raczej promować wsparcie dla jednoczesnego bycia matką i realizowania się zawodowo. Wykonywanie mojego zawodu jest moją pasją, z której nie chciałam rezygnować dla wychowywania dzieci.

Katarzyna Rokicka-Müller

Współwłaścicielka pracowni architektoniczna mamArchitekci, mama czwórki dzieci

 

Elastyczny przyjaciel pracującej kobiety

Wszystkie respondentki uważają elastyczny czas pracy jako duże wsparcie w łączeniu kariery zawodowej z życiem rodzinnym. Kobiety prowadzące własne firmy, jako kluczową  przesłankę w podjęciu decyzji o założeniu własnego biznesu, wymieniły możliwość elastycznego czasu pracy. Tak samo kobiety zatrudnione w firmach, elastyczny czas pracy uważają za najbardziej potrzebne rozwiązanie wspierające je w godzeniu roli matki i pracownika.

Innym, cenionym przez kobiety rozwiązaniem, jest wykorzystanie dni wolnych na opiekę w rozbiciu na godziny – rzadko jednak jest to stosowane w firmach, a już na pewno nie w organizacjach państwowych, gdzie pracuje jedna z respondentek, Agnieszka Pajewska. Przy wielodzietnej rodzinie standardowy urlop jest niewystarczający.  Szkoda też wykorzystywać wszystkie dni urlopowe na awaryjne sytuacje, a branie zwolnień lekarskich wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza gdy piastuje się odpowiedzialne stanowisko. Często matki potrzebują tylko pół dnia lub kilka godzin na to, by rozwiązać trudną sytuację, pójść za zebranie do szkoły lub do lekarza – nie trzeba wcale poświęcać na to całego dnia.

 

Gdy pracowałam w korporacji, jednym z dużych banków, bardzo ważnym udogodnieniem była możliwość elastycznych godzin pracy. Mogłam dopasować je do zawożenia i odbierania dzieci z przedszkola/żłobka. Gdy karmiłam piersią, mogłam pracować krócej. Mam koleżanki – mamy, którym pracodawcy umożliwiają pracę zdalną, liczy się zadaniowość, a nie godziny odsiedziane za biurkiem.

Karolina Spasiuk

Współwłaścicielka firmy Bradonna zajmującej się brafittingiem, mama czterech córek

Żłobki, przedszkola, szkoły

Duże wsparcie oferują placówki opieki dla dzieci (żłobki, przedszkola, szkoły), gdzie dzieci mają zapewnioną opiekę, edukację i zajęcia dodatkowe, a godziny ich pracy są dostosowane do nienormowanej pracy zawodowej. Godziny pracy placówek są niezmiernie istotne dla matek samotnie wychowujących dzieci, które nie mogą liczyć na wsparcie partnera, a praca zawodowa jest dla nich koniecznością, gdyż utrzymują swoją rodzinę.

Ważnym aspektem są też inne rozwiązania, takie jak przyzakładowe żłobki i przedszkola czy coworkingi z opieką dla dzieci (w przypadku małych firm prowadzonych przez kobiety). Takim rozwiązaniem może poszczycić się pracownia architektoniczna respondentki Katarzyny Rokickiej-Miller, gdzie przy coworkingu stworzony jest punkt opieki dla dzieci. To rozwiązania zostało dofinansowane przez fundusze unijne.

 

Jestem mamą pięciorga synów i od ośmiu lat wdową. Nie umiem bez szkody dla żadnej z tych funkcji być matką i pracownikiem. Na początku mojej pracy zawodowej moje dzieci były małe i bez problemów wybierałam między opieką nad nimi (np. kiedy chorowały) a obowiązkami w pracy. Dziś nasz dom funkcjonuje inaczej z różnych powodów, ktoś w nim zawsze jest i drobne przeziębienia najmłodszych nie powodują mojej rezygnacji z obowiązków zawodowych.

Agnieszka Pajewska

Urzędnik administracji publicznej, mama pięciu synów

 

Urlop z tatą

Ciekawą koncepcją jest też konieczność dzielenia urlopu rodzicielskiego z tatą dziecka. Roczny urlop macierzyński nie jest oceniany przez ekspertów jako stymulator aktywności zawodowej kobiet. Rok przerwy w pracy to dość długo. Przy dzieleniu urlopu z ojcem dziecka, można osiągnąć dwa cele w jednym. Z jednej strony kobieta może wcześniej wrócić na rynek pracy, z drugiej strony dziecko zostaje z rodzicem przez cały rok. Komisja europejska w czerwcu 2018 podpisała dyrektywę, w której zaleca się we wszystkich krajach członkowskich wprowadzenie obowiązkowego urlopu rodzicielskiego dla ojca dziecka. Bruksela argumentuje ten fakt dążeniem do aktywizacji zawodowej kobiet i do równego podziału obowiązków domowych i rodzinnych między kobietami i mężczyznami, jako realizację równouprawnienia płci. Słowo „obowiązkowe” jest tu kluczowe – jeśli ojciec nie wykorzysta urlopu, matka nie może go przejąć. Ta formuła w pewnym sensie wymusza na ojcach opiekowanie się dziećmi.

Formuła dobrowolności się nie sprawdza. W Polsce w 2017 roku panowie głównie wykorzystują urlop ojcowski (14 dni) – na 403 tys. urodzonych dzieci, urlop ojcowski zdecydowało się wziąć 174 tys. mężczyzn. Na urlop rodzicielski (przejęcie go od kobiety) zdecydowało się tylko 4,2 tys. panów – czyli zaledwie 1proc.

 

Przede wszystkim polubić swoją pracę

Wszystkie respondentki podkreślały w swoich wypowiedziach fakt, że wykonują pracę, którą lubią i jest ona ich spełniłem zawodowym. Jeśli kobieta lubi swoją pracę, trudniej jej będzie z niej zrezygnować, a co za tym idzie, motywacja do szukania najróżniejszych rozwiązań pozwalających połączyć pracę z rodziną jest większa. Rozmówczynie mają poczucie, że osiągnęły sukces zawodowy – niezależnie od zajmowanego stanowiska czy wysokości dochodów. Mają dużą rodzinę i realizują się zawodowo. Podkreślają, że chociaż czasu dla siebie zdecydowanie im brakuje, to są szczęśliwe, że tak potoczyło się ich życie. Czy nie o to właśnie chodzi?

Ten mój własny zawodowy świat daje mi możliwość samorealizacji. Poza tym ja naprawdę bardzo lubię to, co robię, widzę w tym większy sens inicjowania zmian w organizacjach, pokazywania, że człowiek jest naprawdę bardzo ważny. W kilku z nich uruchomiłam programy kobiece i dla rodziców, które naprawdę wpływały na czyjeś życie i dokonywane w nim wybory. Pozytywna energia płynąca od ludzie daję mi siłę do działania.

Małgorzata Bartler

Zajmowała się zarządzaniem HR w takich firmach, jak: Multikino, Play, Alior Bank, mama czterech synów

 

ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ W CZASOPIŚMIE „PERSONEL I ZARZĄDZANIE”, STYCZEŃ 2019